W zeszłym roku pojechałem z moim bardzo dobrym przyjacielem, Kubą rowerem do Holandii. Po 8 dniach dotarliśmy do stolicy kraju tulipanów, czyli Amsterdamu. Wyprawa miała bardzo wakacyjny charakter. Pokonywaliśmy dziennie około 130km. W Amsterdamie spotkaliśmy się z naszym kolegą ze studiów, Mydlikiem, który przyjechał do Holandii w celu zarobkowym. Nocowaliśmy na przepełnionym i zaśmieconym campingu.
Czwarta wyprawa - Sycylia - od 02.07.2004 do 03.08.2004
Mateusz Działyński2006-06-10 17:45:46
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
opuszczałem camping. Zatrzymałem się po 10km. Wyciągnąłem wszystkie mapy, żeby dokładnie opracować drogę powrotu do domu. Moja mapa Włoch była w strzępach. Niepotrzebne kawałki wyrzuciłem do śmieci. Resztę poskładałem do kupy i przygotowałem sobie trasę do Poznania. Zeszła mi kolejna godzina. Jadąc przez cały dzień nie mogłem rozpędzić się powyżej 20km/h z powodu północnego wiatru. Na dodatek ciągle denerwowało mnie stukanie w rowerze, którego w żaden sposób nie mogłem zlokalizować. Gdy się ściemniło, na liczniku miałem przejechane dopiero 110km. Stwierdziłem, że jak tak dalej pójdzie, to nie dojadę na camping. W tym momencie zauważyłem tablicę z napisem „hotel 3km”. Postanowiłem zatrzymać się w nim i odzyskać siły, które były mi tak niezbędne przed Alpami. Hotel spadł mi z nieba i miał dwie podstawowe zalety. Był tani i mogłem schować mój rower do pokoju.
DZIEŃ 25 „Mechanicos bezradnikos”
odcinek: 20km od Ancony - Lido di Dante
dystans: 178,14 km
Pisałem już, jak wyglądają włoskie śniadania podawane w hotelu. W standardzie otrzymałem kawę capucino. Powiedziano mi, że jeśli chcę rogalika to mam się częstować. Zrozumiałem to jednoznacznie, dlatego zjadłem prawie wszystkie rogaliki znajdujące się na tacy. Nie wiem, ile ich było. Po dziesiątym przestałem liczyć. Zapłaciłem za pokój i pojechałem w kierunku Ancony. Obiecałem sobie przy najbliższej okazji naprawić mój rower. Tak się złożyło, że kilka kilometrów za Anconą znalazłem duży sklep rowerowy z profesjonalnym serwisem na zapleczu. Wytłumaczyłem, ze coś mi stuka i najprawdopodobniej przyczyna leży w przednim kole. Chłopacy popatrzyli, zbadali i stwierdzili obiektywnie: „rotto ok”. Rozkręcili mój rower na części. Nasmarowali kierownicę, pedały, zębatki, siodełko, a na koniec dokręcili koszyczek. W sumie męczyli się z moim rowerem przez 1,5 godziny.
...
Zobacz zdjęcia:
Włochy
Włochy - wybierz obszar, który cię interesuje:














































