W zeszłym roku pojechałem z moim bardzo dobrym przyjacielem, Kubą rowerem do Holandii. Po 8 dniach dotarliśmy do stolicy kraju tulipanów, czyli Amsterdamu. Wyprawa miała bardzo wakacyjny charakter. Pokonywaliśmy dziennie około 130km. W Amsterdamie spotkaliśmy się z naszym kolegą ze studiów, Mydlikiem, który przyjechał do Holandii w celu zarobkowym. Nocowaliśmy na przepełnionym i zaśmieconym campingu.
Czwarta wyprawa - Sycylia - od 02.07.2004 do 03.08.2004
Mateusz Działyński2006-06-10 17:45:46
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
rzeką Arno. Przeprawa rowerem przez centrum Florencji nie była przyjemna z dwóch powodów. Po pierwsze, jazda z tylnym obciążeniem po nierównym, wyboistym, granitowym bruku sprawiła mi wiele trudności. Po drugie, musiałem uważać na Włochów pędzących do pracy na swoich skuterach oraz umiejętnie wymijać stojące w korku samochody. Kierowałem się na Pisę. Drogowskazy wyprowadziły mnie początkowo na autostradę. Na stacji benzynowej dowiedziałem się, że muszę jechać przez Lasta da Signa i trzymać się drogi SS 67. Tak też zrobiłem. Trasa z Florencji do Pisy nie miała żadnych wzniesień, dlatego pedałowo mi się znacznie łatwiej niż poprzedniego dnia. Popołudniu zaczęło mocno brzmieć i zanosiło się na ulewę. Jakimś cudem burza mnie ominęła. Po przejechaniu prawie 90km dotarłem do Pisy. Zwiedzanie miasta ograniczyłem tylko do zobaczenia słynnej, krzywej wieży. Na Placu Cudów ujrzałem setki, o ile nie tysiące turystów. Nie sposób było się przecisnąć przez tłumy zwiedzających, a co dopiero zrobić sobie zdjęcie bez innych ludzi w tle. Większość turystów pozowała w taki sposób, żeby stworzyć na zdjęciu iluzję podtrzymywania rękoma przechylającej się wieży. Inni mieli bardziej oryginalne pomysły. Pewien, młody Amerykanin wpadł na pomysł sfotografowania krzywej wieży miedzy swoimi nogami. O 17 wyjechałem z Pisy i udałem się w kierunku Livorno. Ucieszyłem się, kiedy po raz pierwszy ujrzałem Morze Tyrreńskie. Podążając wzdłuż wybrzeża znalazłem serwis rowerowy, w którym wymieniłem szprychę i wycentrowałem koło. Za całość zapłaciłem 3E. Zatrzymałem się 10km dalej na campingu w nadmorskiej miejscowości Cecina.
DZIEŃ 12 „Nieprzyjemna aurelia”
odcinek: Cecina - Montalto Marina
dystans: 185,78
Mimo szczerych chęci nie udało mi się zebrać wcześniej niż przed godziną 10. Pierwsze 20km jechało mi się fatalnie. Nie miałem na nic ochoty.
...
Zobacz zdjęcia:
Włochy
Włochy - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























