Pierwszy dzień: Nie ulega wątpliwości, że poruszanie się po polskich drogach jest nie tylko niebezpieczne, ale też wyjątkowo nieprzyjemne, dlatego drogę z Poznania do Kostrzyna przejechałem samochodem. Stwierdziłem, że nie ma sensu się męczyć jadąc przez 180km wąskim poboczem lub w koleinach wyżłobionych przez ciężarówki. O godzinie 15.00 byłem już na granicy. Ściągnąłem rower z dachu samochodu, pożegnałem się z ojcem i pojechałem w kierunku przejścia granicznego Przecisnąłem się między samochodami do odprawy paszportowej i po minucie znalazłem się na terytorium Niemiec. Na niebie pojawiły się gęste, szare chmury, z których po chwili zaczął padać deszcz. Na szczęście nie była to silna ulewa, ale mały deszczyk, którego krople delikatnie obmywały moją twarz. Po pokonaniu 70km stwierdziłem, że warto poszukać sobie jakiegoś miejsca do spania. Zaczęło robić się ciemno, więc zatrzymałem się w małej niemieckiej miejscowości Bad Freienwalde.
Skandynawia - pierwsza wyprawa - od 11.07.2000 do 22.07.2000
Mateusz Działyński2006-06-10 17:34:44
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 1.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
Źródło informacji: http://www.expeditions.prv.pl/
Pierwszy dzień: Nie ulega wątpliwości, że poruszanie się po polskich drogach jest nie tylko niebezpieczne, ale też wyjątkowo nieprzyjemne, dlatego drogę z Poznania do Kostrzyna przejechałem samochodem. Stwierdziłem, że nie ma sensu się męczyć jadąc przez 180km wąskim poboczem lub w koleinach wyżłobionych przez ciężarówki. O godzinie 15.00 byłem już na granicy. Ściągnąłem rower z dachu samochodu, pożegnałem się z ojcem i pojechałem w kierunku przejścia granicznego Przecisnąłem się między samochodami do odprawy paszportowej i po minucie znalazłem się na terytorium Niemiec. Na niebie pojawiły się gęste, szare chmury, z których po chwili zaczął padać deszcz. Na szczęście nie była to silna ulewa, ale mały deszczyk, którego krople delikatnie obmywały moją twarz. Po pokonaniu 70km stwierdziłem, że warto poszukać sobie jakiegoś miejsca do spania. Zaczęło robić się ciemno, więc zatrzymałem się w małej niemieckiej miejscowości Bad Freienwalde.
Drugi dzień: Noc spędziłem w prywatnym pensjonacie położonym na skarpie. Pogoda nic się nie zmieniła od wczoraj. Nadal było pochmurno i wilgotno. Po zjedzeniu typowego, niemieckiego śniadania, którym zapchałem mój wygłodniały żołądek, pojechałem na północny zachód w kierunku miejscowości Templin trzymając się przez cały czas drogi nr 198. Przejeżdżałem między innymi przez takie miejscowości jak Finow Eberswalde, Templin oraz Neustrelitz. Nie czułem w ogóle zmęczenia, więc miałem bardzo dobry humor. Po przejechaniu 168km rozpogodziło się, ale z powodu upału zaczęło dokuczać mi pragnienie. Zatrzymałem się na 10 minut, żeby zrobić zakupy w supermarkecie, po czym uzupełniłem wszystkie niezbędne płyny w moim organizmie. Tego dnia przejechałem prawie 200km, przez co poczułem ogromną satysfakcję. Nigdy wcześniej
...
Zobacz zdjęcia:
Szwecja
,
Norwegia
,
Islandia
,
Finlandia
,
Dania
Szwecja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























