Pierwszy dzień: Nie ulega wątpliwości, że poruszanie się po polskich drogach jest nie tylko niebezpieczne, ale też wyjątkowo nieprzyjemne, dlatego drogę z Poznania do Kostrzyna przejechałem samochodem. Stwierdziłem, że nie ma sensu się męczyć jadąc przez 180km wąskim poboczem lub w koleinach wyżłobionych przez ciężarówki. O godzinie 15.00 byłem już na granicy. Ściągnąłem rower z dachu samochodu, pożegnałem się z ojcem i pojechałem w kierunku przejścia granicznego Przecisnąłem się między samochodami do odprawy paszportowej i po minucie znalazłem się na terytorium Niemiec. Na niebie pojawiły się gęste, szare chmury, z których po chwili zaczął padać deszcz. Na szczęście nie była to silna ulewa, ale mały deszczyk, którego krople delikatnie obmywały moją twarz. Po pokonaniu 70km stwierdziłem, że warto poszukać sobie jakiegoś miejsca do spania. Zaczęło robić się ciemno, więc zatrzymałem się w małej niemieckiej miejscowości Bad Freienwalde.
Skandynawia - pierwsza wyprawa - od 11.07.2000 do 22.07.2000
Mateusz Działyński2006-06-10 17:34:44
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 1.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
odpływał dopiero o 11.30, więc przez dwie godziny czekałem w porcie. Do Danii przypłynąłem o godzinie 13.30. Od razu można było poczuć duński klimat. Wszędzie znajdowały się bardzo dobrze oznakowane drogi dla rowerzystów, a na polach stały charakterystyczne dla tego państwa wiatraki. Kierując się na północ nie mogłem się nadziwić, jak doskonale jest rozwiązana infrastruktura dla rowerzystów. Najprzyjemniejszy był przejazd przez most łączący małą wyspę Lolland z wyspą Sjlaeland. Był to najdłuższy most, jakim miałem okazję jechać rowerem. Humor poprawił mi się jeszcze bardziej, kiedy wyszło słońce i przestało padać. Zatrzymałem się w miejscowości Dalby, gdzie przespałem się w motelu.
Piąty dzień: Dania jest niewielkim państwem i zwiedzenie wszystkich duńskich wysp samochodem nie zajęłoby więcej niż dwa dni. Do Kopenhagi zostało mi jeszcze 75 km. W tym czasie odbywały się zawody kolarskie, co zmobilizowało mnie do szybszej jazdy. Poza tym wiatr wiał mi w plecy, przez co moja średnia prędkość wzrosła do 27 km/h. Kiedy dotarłem do stolicy Danii, nie mogłem odmówić sobie wypicia zimnego piwa. Kopenhaga jest największym duńskim miastem, ale liczba ludności wynosi tutaj zaledwie 630 tysięcy mieszkańców. Jak zwykle pobłądziłem po mieście, ale w końcu udało mi się dotrzeć do największego, europejskiego mostu łączącego Danię ze Szwecją. Przedostanie się mostem Oresund z Kopenhagi do Malmö na rowerze nie jest możliwe, więc musiałem pojechać pociągiem. Bilet kosztował mnie w sumie 90 koron duńskich. Przyjechałem do Malmö o godzinie 19.15. Miałem kłopoty, żeby wydostać się z miasta, ale jeden z mieszkańców poruszający się na rowerze pokazał mi drogę do miasteczka Lomma. Szwedzkie drogi rowerowe są znacznie gorzej oznakowane niż w Danii, dlatego warto zaopatrzyć się w bardzo dokładną mapę. Mojej mapie brakowało tej dokładności
...
Zobacz zdjęcia:
Szwecja
,
Norwegia
,
Islandia
,
Finlandia
,
Dania
Szwecja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




























