TUNEZJA - Sousse 21 - 28.01.2005
TUNEZJA - Sousse 21 - 28.01.2005

Tomek Drewa2006-06-10 17:10:32
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.79 z 5.00. 19 głosów oddanych
Ludzi niewiele, tylko parę wycieczek, które jadąc na pustynię, zaglądają tutaj na parę minut a szkoda, bo budowla się wprost klasyczna. Spokojnie i bez pośpiechu obchodzimy całą dookoła, trzaskając całą masę zdjęć praktycznie w każdym możliwym kącie! Z samej góry można podziwiać całkiem niezły widok na miasteczko. Bilet, który kupiliśmy pozwala na wstęp do muzeum willi rzymskich i mozaiek. Po niedługich poszukiwaniach docieramy na miejsce. Budowla w stylu willi rzymskiej z dobrze zachowanym mozaikami i to potężnych rozmiarów, łącznie z ogrodami. Budowla niegdyś musiała być całkiem pokaźnych rozmiarów, ale niewątpliwie czasy swojej świetności ma dawno za sobą. Czas nagli i musimy wracać. Jedyny pociąg z tej stacji odjeżdża o 14:10. W dodatku kobieta w okienku sprzedała mi bilet do Kahala Sghira, pomimo iż chciałem do Sousse – nie kupię następnego przy przesiadce. Tym razem pociąg napchany na maxa, full Arabów, Murzynów i kogo tylko popadnie! Po przyjeździe do Kahala Sghira przeskakujemy na pociąg jadący z Tunisu do Sousse i po kilku minutach jesteśmy w chacie.
27 stycznia - czwartek
Ostatni dzień pobytu przeznaczamy sobie na zakupy i targowanie się z Arabami do upadłego. Dzisiaj nie musimy sie śpieszyc i spokojnie możemy pokręcić się po mieście. Ruszamy jak zwykle po śniadaniu, pododa dopisuje i słońce znowu przygrzewa. W takich momentach nie wierzę, że mamy koniec stycznia i środek zimy. Przy okazji idąc przez zatłoczone o tej porze dnia miasto trafiamy do niewielkiego, leżącego na uboczu, prywatnego muzeum Dar Essid. To coś w stylu dobrze zachowanego XIX wiecznego arabskiego domu z poszczególnymi komnatami, łazienką, kuchnią i wieżą należącą niegdyś do właściciela, z której nawiasem mówiąc miał piękny widok na morze i całą okolicę.Wchodzimy do środka a tutaj nikogo, ktos chyba zapomniał, że budynek jest otwarty. No tak tutaj nikt nie kradnie - Islam tego zabrania! Bardzo podobały mi się w całej Tunezji charakterystyczne duże i pięknie zdobione drzwi w stylu mauretańskim. W tym budynku znajduję ich kolejny przykład. W końcu zjawia sie właściciel domu, kupujemy bilety i dostajemy jako mini przewodnik stronę z opisem domu w języku polskim, co jest dla mnie dosyć miłym zaskoczeniem. Dom wygląda imponująco i bardzo podoba mi się jego niepowtarzalny wystrój. Po wyjściu z muzeum odwiedzamy jeszcze kilka sklepików, dla dokonania ostatnich pamiątek i obieramy kurs na hotel. Skończył się nasz ostatni dzień w Tunezji! Niestety trzeba wracać!
28 stycznia - piątek
Pobudka przed piątą rano – jak ja tego nie lubię. O godzinie 5:30 podjechał autobus, który ma nas zabrać na lotnisko. Szybko pakujemy się do środka, ostatnie spojrzenie na hotel i w drogę! Po kilku minutach jesteśmy na lotnisku w Monastyrze. Odprawa przebiega dosyć szybko, oddajemy bagaż i przechodzimy na strefę wolnocłową. Ceny w sklepach iście kosmiczne i tylko nie wiem, z jakiego księżyca im one spadły. Hala odlotów praktycznie pusta tej barbarzyńskiej porze, podchodzimy pod bramkę, czekamy na kontrolę i autobus, który podwozi nas pod schody samolotu. Typ samolotu ten sam, ale znacznie nowszy i co najważniejsze więcej miejsca na nogi. Zamiast do Polski najpierw lecimy na Djerbę, gdzie mamy międzylądowanie, aby zabrać kolejnych pasażerów. Startując z wyspy po raz ostatni widzę palmy i pustynne klimaty rozciągające się wokół! Lot przebiega szybko i bez problemów. Większość czasu czytam książkę, czasami spoglądając za okno czy widać cos ciekawego. Zgodnie z rozkładem kilka minut po 11 lądujemy w Warszawie. Od razu uderza zimny wiatr i obleśna pogoda – koniec lata, witamy w kraju! O 12:50 łapiemy ekspres do Gdyni i około 18 jesteśmy w chacie.
KRUK, 2008-02-05 10:25:38
Zobacz zdjęcia:
Tunezja
Tunezja - wybierz obszar, który cię interesuje:











































Kasia, 2008-06-08 16:41:07