Od pewnego czasu, czytając popularne książki, zacząłem odczuwać znudzenie ich treścią. Większość z nich opiera się na taniej sensacji, bez głębszego pomysłu, a głównym celem ich napisania jest sukces komercyjny. Jak sądzę, każdy z nas potrzebuje do życia strawy duchowej. Całkowicie złudne jest twierdzenie, że da się zaspokoić tak głębokie potrzeby samą rozrywką lub używaniem życia.
Wyprawa rowerowa do Sparty
Roman Baczyński2006-06-09 20:24:45
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.50 z 5.00. 4 głosów oddanych
Piszę "około", bo licznik wariował więc zdaję się na to, co mówi mapa.
5 sierpnia
Jadę, jadę, jadę i jadę, co chwila zakazy wjazdu dla rowerów, policja kilkukrotnie przepędzała mnie z drogi, na którą po chwili znowu wracałem. Wreszcie wjechałem na autostradę do Lubljany, gdzie policja trąbiła na mnie ale udawałem głuchego, a oni o dziwo nie zatrzymywali się żeby mnie skasować na parę tolarów... Wreszcie kilkadziesiąt kilometrów przed stolicą poddałem się i zacząłem rozglądać za jakąś podwózką. Patrząc ma mapę nie widziałem możliwości dojazdu rowerem do granicy włoskiej, a naokoło i po górach nie miałem ani siły, ani ochoty.
Napotkany na autostradzie uprzejmy Chorwat podwiózł mnie Tirem do Lubljany, gdzie złapałem autobus. W autobusie poznałem miłą dziewczynę, która opowiedziała mi o perypetiach językowych słoweńsko-czesko-słowackich. Np. instrukcja obsługi czeskiego materaca każe użytkownikowi "nafukać" do środka powietrza. Niestety, po słoweńsku "nafukać" znaczy zupełnie coś innego.. Nie spodziewałem się, że oni też mają takie akcje :)
Późnym wieczorem tego samego dnia wylądowałem w granicznej miejscowości Nova Gorica. Niestety, nie udało mi się znaleźć noclegu, choć napis "sobe", oznaczający pokoje do wynajęcia można tu spotkać na co drugim domu. Było już koło północy, więc zdecydowałem się przejechać granicę włoską i poszukać czegoś już w Italii. Ciekawe uczucie, nie wiedzieć gdzie się będzie nocowało.. Towarzyszyło mi ono codziennie, ale jakoś zawsze coś się trafi. Tym razem też tak było, znalazłem dosyć drogi ale niezły hotelik w miejscowości zwanej jeżeli dobrze pamiętam Palmanova. Zaspana właścicielka nie przeraziła się moim widokiem i dała mi klucze od pokoju. Przejechałem jakieś 140 kilometrów.
6 sierpnia
Gorący dzień, Włochy przywitały
...
Andy B, 2006-08-02 17:47:07
Małgorzata, 2006-07-04 15:12:52
Zobacz zdjęcia:
Grecja
Grecja - wybierz obszar, który cię interesuje:

















































teresa, 2008-09-19 03:22:27