Wyjazd z Chełma o godz.19.15. W Warszawie centralnej byłem o 23.20 i tam musiałem czekać 4,5 h na resztę ludzi. Ceny przy dworcu są dosyć wysokie jak na studenckie progi np. mała filiżanka kawy kosztuje 5 zł - taka droga jest nasza Polska. Przez te 4,5 godziny mogłem uświadomić sobie jak wygląda życie na dworcu. Narkomani są bardzo wychudzeni i wygłodzeni, ale nie agresywni. Przy kasach biletowych ciągle kręcą się ochroniarze (dworzec centralny w Warszawie), więc o jakiejś tam kradzieży raczej nie może być mowy. W poczekalni nie ma miejsca dla podróżnych, gdyż na ogół śpią w niej bezdomni.
Dziennik wyprawy Tomka Wasiuka
Tomasz Wasiuk2006-06-09 20:16:17
Wyświetlono razy (ostatnio: )
/>
11. Dzień 07.23
Nie jesteśmy w pociągu !!!. Iruck, do którego przybyliśmy, jest miastem bardzo starym leżącym obok słynnego jeziora Bajkał. Po przyjeździe uzupełniliśmy nasze zapasy. Tu uwaga w większości sklepów wszędzie są same przeterminowane produkty i to czasami dość znacznie, ale np. wypukła puszka pasztetu musiała pamiętać dosyć stare czasy, bo właściciel musiał się bardzo namęczyć zdrapując datę, wybitą na żelaznym denku, widelcem lub jakimś innym tępym narzędziem. Część z nas chciała przemieścić się z kierunku dworca do miasta, lecz pani pracująca w budce z puszkami przestrzegła nas przed niebezpieczeństwem poruszania się w nocy po Irkucku - można dostać patykiem w głowę. Tutaj ze względu na konflikt interesów postanowiliśmy się rozdzielić. Tygrys, Adam, Maciek i Gorzki jedna grupa, a ja i Kasia druga - odtąd będą już tylko nasze przygody. My kupujemy bilet do Czity, a stamtąd do Zabajkalska (aby przekroczyć granicę Rosji). Wyruszamy do Czity.
12. Dzień 07.24
W pociągu do Czity poznaliśmy się z kolejnym Kolą, który był prywatnym przedsiębiorcą budowlanym i podróżował wraz z synem. Pomiędzy Irkuckiem a Czitą przejeżdżaliśmy przez miejscowość o nazwie Sljudanka. W miejscowości tej leżącej nad Bajkałem kupiliśmy rybę zwaną Umel ( 10 RUB sztuka). Po przybyciu do Czity Kola z synem poszedł szybko kupić bilety, a my na do poczekalni na dworcu. Tuż przed dworcem spotkaliśmy dziadka, którego zapytaliśmy gdzie jest dworzec (ros. Wagzał), na co dziadek zrobił przerażoną minę i odpowiedział nam - a co to jest dworzec ?. Ta odpowiedź całkowicie nas zaskoczyła i ani ja ani Kaśka nie byliśmy w stanie podjąć jakąkolwiek rzeczową dyskusję z tym panem. W Czicie musieliśmy czekać prawie 15h, więc oddaliśmy nasze bagaże do przechowalni i ruszyliśmy z Kolą i jego synem do miasta. Kola pokazał nam najciekawsze
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:














































