Wyjazd z Chełma o godz.19.15. W Warszawie centralnej byłem o 23.20 i tam musiałem czekać 4,5 h na resztę ludzi. Ceny przy dworcu są dosyć wysokie jak na studenckie progi np. mała filiżanka kawy kosztuje 5 zł - taka droga jest nasza Polska. Przez te 4,5 godziny mogłem uświadomić sobie jak wygląda życie na dworcu. Narkomani są bardzo wychudzeni i wygłodzeni, ale nie agresywni. Przy kasach biletowych ciągle kręcą się ochroniarze (dworzec centralny w Warszawie), więc o jakiejś tam kradzieży raczej nie może być mowy. W poczekalni nie ma miejsca dla podróżnych, gdyż na ogół śpią w niej bezdomni.
Dziennik wyprawy Tomka Wasiuka
Tomasz Wasiuk2006-06-09 20:16:17
Wyświetlono razy (ostatnio: )
dniową podróż do Irkucka.
8. Dzień 07.20
Jesteśmy w pociągu, w klasie „platzkartnyj”, razem z nami jedzie mnóstwo innych ludzi. W zasadzie cały dzień śpimy jak susły zmęczeni dosyć aktywnym zwiedzaniem Moskwy. Byliśmy tak zmęczeni, że aż nie chce mi się o tym pisać.
9. Dzień 07.21
Ciągle ten sam pociąg, te same sypialne miejsca, porozrzucane po całym wagonie. W tym dniu poznajemy bliżej wszelkie przyrządy pokładowe wagonu, uczymy się obsługiwać pociągowe samowary (wystarczy przekręcić kurek w lewo lub prawo). Kasia przejawia chęć umycia się, wchodzi do łazienki i po chwili wychodzi twierdząc, iż nie ma wody. Cóż, Kasia jest kobietą - blondynką ( ) i nie wie, zresztą podobnie jak my mężczyźni - nie blondyni (), że rosyjskie krany obsługuję się w dosyć specyficzny sposób. W tym dniu bliżej spotykamy przewodnika naszego wagonu, który jest buriatem (coś ala Mongoł), studentem informatyki i dorabia sobie przez wakacje. Gawędzi się nam dosyć dobrze i miło. Kolega przewodnik po zapoznaniu się z nami zaproponował tygrysowi prysznic (?) - tygrys nie chciał się zgodzić (uff).
10. Dzień 07.22
Still inside train. Dzień minął nam na jedzeniu i spaniu. Wieczorem poznaliśmy Nikołaja, który wracał z pracy na kilka dni do domu - słowa Nikołaja „ Do baby i z powrotem”. Nikołaj pierwszy zagadnął tygrysa (podobnie jak przewodnik wagonu) i postawił mu kawałek flaszki, bo większość wypił sam. Później Kola przysiadł się do nas i postawił dwa piwa, do których my nalaliśmy naszego spirytusu (przeznaczonego do obmywania ran).Nasz towarzysz powiedział, że nam musi przysłać prawdziwy rosyjski samogon, który jest naprawdę mocny. Kola zasnął po dwóch miarkach, co nas nie zaskoczyło, gdyż wcześniej już był bardzo wstawiony. Przed „śmiercią” wymieniliśmy się adresami i niektórzy z nas uściskami (tygrys).
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:













































