Wyjazd z Chełma o godz.19.15. W Warszawie centralnej byłem o 23.20 i tam musiałem czekać 4,5 h na resztę ludzi. Ceny przy dworcu są dosyć wysokie jak na studenckie progi np. mała filiżanka kawy kosztuje 5 zł - taka droga jest nasza Polska. Przez te 4,5 godziny mogłem uświadomić sobie jak wygląda życie na dworcu. Narkomani są bardzo wychudzeni i wygłodzeni, ale nie agresywni. Przy kasach biletowych ciągle kręcą się ochroniarze (dworzec centralny w Warszawie), więc o jakiejś tam kradzieży raczej nie może być mowy. W poczekalni nie ma miejsca dla podróżnych, gdyż na ogół śpią w niej bezdomni.
Dziennik wyprawy Tomka Wasiuka
Tomasz Wasiuk2006-06-09 20:16:17
Wyświetlono razy (ostatnio: )
cesarskie Huaging Chi (wejście 40Y osoba), które umiejscowione były na wzgórzu, z którego tryskało gorące źródełko. Na dole można wziąć prysznic za 20Y, ale chyba nie warto mimo doskwierającego upału.
32. Dzień 08.13
Xi’an. Dziś odwiedziliśmy Wielki Meczet (Great Mosque - cena 15Y osoba) oraz wieżę bębnów, a także rynek w dzielnicy islamskiej. W dzielnicy tej lepiej nie robić zakupów, gdyż ludzie dyktują sobie takie ceny, że aż głowa boli. Pałeczki do ryżu, kupione obok w sklepie za 4Y, kosztowały na tym rynku 55Y. Po targowaniu się sprzedawca z dąsami zniżył cenę do 48Y, dłużej nie chciało nam się z nim użerać. W tym dniu spróbowaliśmy także pewne egzotyczne danie, a mianowicie ośmiornicę na patyku, która okazała się całkiem smacznym kąskiem (3Y). O godzinie 20.10 mieliśmy pociąg do Luoyang (28Y). W Xi’an kupiliśmy także tanie torby.
33. Dzień 08.14
Luoyang. Do tego miasta przyjechaliśmy o godz. 3.20. w nocy. Czekaliśmy trochę w minibusie i za 10Y dojechaliśmy do Shaolin Si. Wejście na posiadłość szkół i klasztoru kosztuje 40Y osoba, ze względu na to, iż wchodziliśmy dosyć wcześnie nikogo nie było na bramce, więc nie płaciliśmy tej kwoty. W środku spotkaliśmy Polaka Darka, który zapisał się na 3 miesięczny kurs karate. Był on na tyle życzliwą osobą, że załatwił nam nocleg w jego szkole. Po negocjacjach z szefową szkoły doszliśmy do wniosku, że zapłacimy 10$ za dwie noce, dwie osoby. Niby wszystko ok., ale następnego dnia szefowa chciała od nas kolejne 10$. Po perswazjach i sporach zostaliśmy przy starej cenie. Rano udaliśmy się do „knajpki”, gdzie jedzą wszyscy Europejczycy i zjedliśmy jajecznicę z 7 jajek, pomidory i wypiliśmy dwie kawy, wszystko za 9,5Y. Wejście do klasztoru kosztuje dodatkowe 20Y, lecz dzięki sprytowi Darka nie musieliśmy płacić (pokazała bramce papierek z podpisem starego mistrza
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:













































