Wyjazd z Chełma o godz.19.15. W Warszawie centralnej byłem o 23.20 i tam musiałem czekać 4,5 h na resztę ludzi. Ceny przy dworcu są dosyć wysokie jak na studenckie progi np. mała filiżanka kawy kosztuje 5 zł - taka droga jest nasza Polska. Przez te 4,5 godziny mogłem uświadomić sobie jak wygląda życie na dworcu. Narkomani są bardzo wychudzeni i wygłodzeni, ale nie agresywni. Przy kasach biletowych ciągle kręcą się ochroniarze (dworzec centralny w Warszawie), więc o jakiejś tam kradzieży raczej nie może być mowy. W poczekalni nie ma miejsca dla podróżnych, gdyż na ogół śpią w niej bezdomni.
Dziennik wyprawy Tomka Wasiuka
Tomasz Wasiuk2006-06-09 20:16:17
Wyświetlono razy (ostatnio: )
jest wypełniona sztucznymi skałami, które są bardzo zręcznie wkomponowane w ogród. Oczywiście, podobnie jak Kreml, tak i Zakazane Miasto otoczone jest wielkim murem. Dodatkowo za murem jest fosa, w której pływają różne śmieci. Pod koniec dnia odwiedziliśmy Polską ambasadę, która dała nam adres taniego chińskiego schroniska młodzieżowego i pomogła odpowiedzieć nam na wiele pytań.
18. Dzień 07.30
Wyprawa na Wielki Mur - wioska Simantai. Tego dnia wstaliśmy wcześnie rano i wyruszyliśmy na dworzec autobusów dalekobieżnych. Odległość od naszego schroniska, mieszczącego się naprzeciw FriendShip store, to około 50 min. piechotą z plecakiem na plecach. Z Pekinu autobusem pojechaliśmy do Miyun (10 Y osoba) a z Miyun minibusem do Simantai (15Y osoba). W Miyun byliśmy świadkami ciekawej bójki pomiędzy kierowcami minibusów, oczywiście walczyli o to kto ma nas podwieźć, w ruch poszły małe stołki i taborety. W Simantai wkroczyliśmy na Wielki Mur płacąc oczywiście za bilet wstępu 30 Y osoba. Razem z nami na Wielki Mur wdrapywała się para ludzi z wioski, zajęło nam to około 3h. Ludzie ci cały czas nam opowiadali, że są przewodnikami turystycznymi i że nie chcą od nas żadnych pieniędzy, a idą z nami tak po prostu przy okazji. Nie byliśmy wielce zdziwieni, gdy po tych trzech godzinach wyjęli z toreb pocztówki oraz książki i chcieli nam je sprzedać za nieodpowiednią dla nas kwotę. Odcinek, który przeszliśmy z Kasią był bardzo trudny. Schody były strome, wysokie i w dodatku bardzo wąskie. Zmęczeni wspinaniem się postanowiliśmy przenocować w dwunastej wieży. Wież wkoło wioski Simantai było 14, lecz dwie nie były przygotowane dla turystów (chodzenie po nich było niebezpieczne), więc my mając duże plecaki nie za bardzo chcieliśmy ryzykować. Noc spędziliśmy wśród syków węży i dźwięków wiatru. Podsumowując, mogę powiedzieć, że bardzo się zmęczyłem nosząc ten
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:














































