Naszą wyprawę do Egiptu odbyliśmy w styczniu 2004r. Trwała 15 dni (zaledwie!) i miała charakter rodzinny typu 2 (my z mężem) + 2 (córki - 17 i 14 lat). Była to dla nas wszystkich fantastyczna podróż! Poniżej - relacja, a na końcu garść informacji praktycznych.
Egipt na własną rękę
Alina Wachowska2006-06-09 20:05:37
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 5 głosów oddanych
od naszego hotelu. Tam zaokrętowujemy się i około 10.00 wypływamy.
Pogoda niespecjalnie nam sprzyja - jest dość chłodno i myśl o zanurzeniu się w wodzie nie jest szczególnie kusząca. Gdy dopływamy na pierwszy postój - przy Megawish Island - od razu dajemy jednak nura do szmaragdowej wody. Postój trwa godzinę, pływamy cały czas - jest rafa, mnóstwo kolorowych ryb przeróżnych rozmiarów i wszystko było by pięknie, gdyby nie było tak zimno. Woda jest chyba cieplejsza od powietrza, ale po wyjściu z niej cała się trzęsę. Żeby było śmieszniej - mam ze sobą piankę - tyle, że w plecaku - w ferworze nawet jej nie założyłam! Krótki przejazd na drugi postój - stajemy przy wyspie Abu Ramada. Krzysztof i Marta (ona zakłada moją piankę) wskakują do wody, Kasia i ja jesteśmy jeszcze zbyt skostniałe po poprzednim pływaniu. Potem serwowany jest lunch - smażona ryba, ryż, smażone ziemniaki, sałatka pomidorowa, kawałek bułki i cola. Po lunchu - jeszcze prawie godzina na pływanie. Wypożyczamy jedną kompletną piankę (więcej nie mieli) - dla Kasi, ja zakładam moją, a Krzysztof i Marta - w kostiumach. Tutaj jest super - nie marznę, ryb mnóstwo i przepiękne, podpływają blisko - istne akwarium! Rewelacja! Jesteśmy zachwyceni. Potem przepływamy na trzeci postój, półgodzinny. Tu rafa również jest bardzo piękna, miejscami kolorowa, dochodzi blisko powierzchni. Najlepiej płynąć jej skrajem, gdzie opada głębiej. Woda wszędzie jest idealnie czysta, ryby, koralowce - super.
Podczas tej wycieczki spotykamy ciekawych ludzi: Australijczyka z Sydney imieniem Peter, będącego w 8-mio miesięcznej podróży po świecie oraz egipską rodzinę z Kairu z sympatycznym grubasem na czele, który nadaje nam miano "Barracuda Family", sam nie zanurzywszy się ani razu z powodu nieznośnego dla niego chłodu. Wracamy na statek i ruszamy z powrotem, w kierunku portu.
Wieczorem idziemy jeszcze kupić owoce. W
...
kate310, 2006-10-22 10:55:15
Zobacz zdjęcia:
Egipt
Egipt - wybierz obszar, który cię interesuje:










































milena, 2006-11-17 11:32:40