Wyjazd wspinaczkowy w skały słoweńskiego Ospu.
Niezapomniane dni w słoweńskim Ospie..
Dorota dubicka2006-06-06 21:40:56
Wyświetlono razy (ostatnio: )
fakturę skalną (m. in. wspaniałe kaloryfery). Mało jest tu dziurek. Przeważają ś000501nie i duże krawądki, odciągi. Dlatego tak ważne są techniczne ustawienia. Ponad 100 dróg prezentuje trudności od 6a+ do 8c+, ze wskazaniem na przewagę tzw. ekstremów. Najwięcej jest bowiem dróg o skali trudności w przedziale od 8a do 8c+. Wśród tych łatwiejszych wyróżnia się przepiękna ciągowa Hrenovka 6b+ i Cevapcic 6c (drogi te zresztą łączą się ze sobą mniej więcej w połowie wysokości). Duże wrażenie robi już znacznie trudniejsza Ptica Perspectiva 7a+, a także Figa 7b i Rock and Roll 7c/7c+.
W niektórych przypadkach drogi na Misji Pec, wcześniej kończące się w połowie ściany, zostały ubezpieczone na kilku, kilkunastu następnych metrach. Przykładem może być Krvavica za 7a, zaś jeśli pociągnie się ją do końca ściany wycena wzrasta do 7a+. Podobnie Pecenica 6b+, a dla ambitniejszych Popaj 8a+, czy Bastilia 8b+.
Kilka kilometrów od Ospu jest jeszcze rejon Crni Kal, gdzie wśród ok. 120 dróg większość jest raczej łatwych 6a, 6b, 6c (są też 4-ki i 5-ki). Myśmy, mając pod nosem Babnę i Misję Pec, nie pokusili się o jazdę w te okolice. Poza tym jest to podobno mało odwiedzany rejon ze względu na dość brzydkie walory wspinaczkowe.
Powrót do domu...
Po tygodniu trzeba było pomyśleć o powrocie. Czuliśmy ogromny niedosyt wspinania. Na Babnej i Misji jest bowiem tyle dróg, że wystarczy na dobrych kilka wyjazdów. A i tych sześciu dni pogoda nie pozwoliła nam do końca wykorzystać. Niemniej uroku tutejszych skał nie popsuł nawet nader często siąpiący wiosenny deszcz i czasami dość mocny, wiejący od morza wiatr. Warto było tu przyjechać właśnie teraz. Dobry na wspinanie w Ospie jest jeszcze maj, czerwiec. Natomiast w letnie miesiące należy raczej unikać tej części Słowenii ze względu na duże upały. Południowa wystawa ścian powoduję bowiem, że w ciągu dnia wspinanie jest tu bardzo uciążliwe.
Kiedy ze smutnymi i zamyślonymi minami opuszczaliśmy Osp obiecałam sobie, że wrócę tu na pewno. Jak się uda to może znów wczesną wiosną przyszłego roku... Teraz pora na polskie skały, z małymi krawądkami, dziurkami - słowem zupełnie innym wspinaniem. Trzeba się znów przestawić, ale mamy na to przecież wiele tygodni:-) A jesienią... zapewne znów daleka podróż. Tym razem pd. Francja, może Hiszpania, a może jeszcze inny zakątek Europy. Najważniejsze, że będą kolejne nowe niezapomniane wrażenia...
Aneks:-)
Kwiecień, rok później, a my znowu w Ospie. Takie małe deja vu... No może niezupełnie, bo inna ekipa, inne ceny, inne rozrywki pozawspinaczkowe, w tym m.in. sprawdzone w Tarnie kalambury - tutaj doprowadzone do perfekcji, turlanie się wokół drewnianych stołów bez dotykania podłogi;-), skoki na materacach i inne takie... Słowem nowe doświadczenia, w tym samym przeuroczym miejscu. Znów świetne wspomnienia i znów zapowiedź powrotu:-). O Ospie było dużo w poprzednim tekściku, stąd teraz tylko kilka nowości. A więc, co ważne cena noclegu na campingu Vovka wzrosła z 6 do 7 E (o zgrozo!!). Z codziennego obiegu wypadła jedna z kanciap, a konkretnie ta z barkiem - odnowiona służyć ma tylko tym, którzy zechcą coś tamże zakupić i przy tym posiedzieć, hmm.. No ale jest jeszcze druga, ze ścianką wspinaczkową i materacami, które posłużyły nam zresztą do spania, jako że nasze namioty uniosła gdzieś buria znad morza:-). No i to w zasadzie tyle. Wszystko inne jest niezmienione i czeka na kolejnych wspinaczy. A warto tu wracać, bo wspinania jest naprawdę w bród.
Zobacz zdjęcia:
Słowenia
,
Armenia
Słowenia - wybierz obszar, który cię interesuje:
















































