Blondynka na Kubie...
Socjalizm albo śmierć
Beata Pawlikowska2006-05-28 14:01:10
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.96 z 5.00. 28 głosów oddanych
przyjaznym tonem udawać z uśmiechem, że wszystko jest w porządku, ale „niestety muszę już iść, bo czeka na mnie...” ambasador, policjant, narzeczony lub inny równie zaangażowany mężczyzna. Rzuciłam mu krótkie spojrzenie.
- Grasz w zespole? – zapytałam.
- Gram na gitarze, w najlepszym klubie Starej Hawany, nazywa się Casa de Musica. A ty jesteś taka piękna!
Julio miał się chyba za wytrawnego hawańskiego podrywacza.
- Masz takie niebieskie oczy, takie niebieskie!... Jak nigdy w życiu nie widziałem!
„Nie tym razem, Julio” – pomyślałam, patrząc mu prosto w oczy. Młodzi Kubańczycy szybko proponują małżeństwa – pod warunkiem, że panna młoda posiada zagraniczny paszport.
– Być może spotkamy się kiedy znów przyjadę do Hawany. Wtedy przyjdę na koncert twojego zespołu – powiedziałam. - Do zobaczenia!
- A dokąd wyjeżdżasz? – zastąpił mi drogę.
- Do Santiago de Cuba – powiedziałam, wybierając najdalsze możliwe miasto, znajdujące się na dokładnie drugim końcu wyspy.
- Tam też dużo tańczą!
- Wiem – odparłam, robiąc znów dwa kroki do przodu i próbując go wyminąć. – Ale w Santiago de Cuba rytmy są bardziej afrykańskie niż tutaj.
- Och, i w dodatku jesteś inteligentna! – zawołał Julio.
- Si, señor – odparłam. – W moim kraju wszyscy są tacy. Miło było cię poznać, Julio, do zobaczenia.
Uścisnął mi obie ręce i zajrzał jeszcze raz głęboko w oczy. Wydał mi się wtedy zwykłym podrywaczem, gdybym jednak przyjrzała mu się uważniej i zwróciła uwagę na twarze innych Kubańczyków „przypadkiem” znajdujących się w pobliżu, być może dałoby mi to do myślenia. Na razie jednak z ulgą wyminęłam Julia i poszłam dalej przed siebie, wprost na hasło wymalowane na murze czarną farbą: Socialismo o muerte. Socjalizm albo śmierć.
www.beatapawlikowska.com
Zobacz zdjęcia:
Kuba
Kuba - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















Witek, 2008-02-06 14:43:07