W końcu nadszedł ten dzień. Piątkowy, słoneczny poranek. Sakwy zapakowane po brzegi i zamontowane już na rowerze. Jeszcze tylko zapakować kanapki, nalać wody do bidonu, sprawdzić czy się niczego nie zapomniało, no i w drogę! Wyprawa, do której przygotowywaliśmy się prawie rok w końcu się rozpoczęła.
Wyprawa Wiedeń - Budapeszt 2005

Pawelsz2006-05-25 12:51:45
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
samej Bratysławy jechało się piękną drogą rowerową położoną na Dunajem - Donauradweg, którą wszystkim cyklistą możemy polecić. Żadnego ruchu samochodów, świetna nawierzchnia i bardzo dobre oznaczenia. Droga do stolicy Słowacji minęła bardzo szybko. Z tą szybkością to chyba trochę przesadziliśmy, ponieważ już w Bratysławie mieliśmy małą stłuczkę: Paweł przyhamował przed dziurą, a ja uderzyłem do niego, był to efekt jazdy bez tylnego hamulca. Całe szczęście większych strat nikt z nas nie odniósł, a Paweł przy okazji dowiedział się że jego błotnik jest składany:). Podczas przejazdu przez Bratysławę towarzyszył nam pewien bardzo miły Słowak, który pokazał jak dojechać do drogi rowerowej prowadzącej w stronę Budapesztu. Po drodze spotkaliśmy jeszcze grupę Polaków, którzy także zmierzali do stolicy Madziarów. Razem z nimi przekroczyliśmy granicę Słowacko - Węgierską, ale jeszcze tego samego dani nasze drogi się rozeszły, ponieważ ich wyprawa miała charakter bardziej rekreacyjny i już około godziny 18 zaczęli się oni rozbijać na kempingu:). My postanowiliśmy przejechać jeszcze kilkanaście kilometrów i potem poszukać miejsca na nocleg. O ile z przejechaniem tych dodatkowych kilometrów nie było problemu to jednak gorzej było ze znalezieniem miejsca na nocleg. Dopiero około godziny 22, kiedy to było już bardzo ciemno postanowiliśmy się rozbić na przydrożnym polu. Nie było to zbyt atrakcyjne miejsce na nocleg. Niektórzy kierowcy na nas trąbili, Paweł twierdził, że nas pozdrawiają w ten sposób, ale ja bym nieco inaczej to zinterpretował...
Bratysława ujrzała na moment słońce.
Rano wstaliśmy bardzo wcześnie i ruszyliśmy na podbój Węgier. Użycie słowa podbój jest tutaj bardzo uzasadnione. W pewnym momencie musieliśmy całkowicie zboczyć z drogi (był zakaz ruchu rowerów). Droga na którą zjechaliśmy najpierw była asfaltowa, później gruntowa
...
Zobacz zdjęcia:
Węgry
,
Słowacja
,
Polska
,
Czechy
,
Austria
Węgry - wybierz obszar, który cię interesuje:













































