Run! - krzyknął przewodnik i zaczął biec w kierunku zebry. <br />W Afryce nie masz wyjścia - musisz respektować decyzję przewodnika. On decyduje kiedy można bezpiecznie podejść do zwierzęcia i kiedy się wycofać.
Botswana
Dk2004-02-29 21:17:02
Wyświetlono razy (ostatnio: )
/>Ostatnia noc w Afryce 2000 roku była nocą spędzoną w Okavango. Siedzieliśmy wieczorem przy stole, paliły się lampy naftowe, piliśmy czerwone wi no, rozmawialiśmy o powrocie do Australii, Stanów, Polski. Wokół było słychać cykady i pluszczące się hipopotamy. Powietrze było ciepłe, na niebie gwiazdy. Chris oparła głowę na moim ramieniu. Pisałam list do mojej Mamy, o tym jak bardzo bym chciała, żeby widziała i czuła to wszystko co ja wtedy. I żeby się nie bała. Dałam Jej ten list trzy tygodnie później - na Boże Narodzenie. List i zdjęcie lwicy o pięknych oczach.
Amarula
W Afryce znajomi nazywają mnie Amarula.
Z owoców drzewa Maruli wytwarzany jest pyszny likier - Amarula, krem w smaku podobny do Baileys'a. Przewodnicy opowiadają historie o słoniach, które uwielbiają smak owoców Maruli i o tym co się dzieje, gdy zjedzą tych owoców za dużo! Tradycją dla mnie stało się częstowanie ludzi Amarulą wieczorem przy ogniu. W Delcie Okavango rośnie dużo drzew Maruli. Gdy przewodnik pokazał mi je po raz pierwszy, radość była wielka. Moja i Maruli.
Moje gepardy
Zdecydowałam się wejść do klatki z gepardami.
Było to kilka lat temu w Republice Południowej Afryki. Cheetah Conservation Foundation - ośrodek rozrodu/hodowli gepardów na terenie Little Karoo, nadzieja na przetrwanie gatunku.
Musiałam zdjąć wszystkie afrykańskie bransoletki. Poinformowano mnie gdzie mogę je dotykać i głaskać. Gepardy, do których weszłam były młode - miały 9 miesięcy. Urodziły się w niewoli. Drzemały w cieniu. Otworzyły oczy, gdy się do nich zbliżyłam. Zaczęłam głaskać jednego z nich - mruczał jak kot. Sierść była sztywna i wyczuwało się brud. Dziki kot. Moje gepardy nie miały szczęścia posmakować wolności - w 2000 roku ośrodek został zatopiony przez powódź. Zwierzęta nie miały szans na ucieczkę.
Gepard jest moim ulubionym kotem. Polując zbliża się lekkim krokiem do ofiary, zamiera gdy antylopa podnosi łeb. Może trwać w bezruchu długo. Jest cierpliwy. Moment ataku jest popisem jego szybkości - może biegać do 112 km na godzinę.
Najwięcej gepardów widziałam w 2000 roku w Botswanie. Prawie dwa tygodnie spędzone w buszu rezerwatów Chobe, Moremi, Savuti i Okavango. Całe dnie spędzone na obserwacji zwierząt. Godziny patrzenia na słonie, antylopy, żyrafy, hipopotamy. Tropienie lwów, lampartów i gepardów.
Dwa gepardy leżące na wzniesieniu. Krążące wokół siebie. Wypatrujące ofiary. Zmieniające się światło. Koniec dnia. Dziesiątki zdjęć. Poprosiłam przewodnika: zostańmy jeszcze chwilę. Zostaliśmy. Gepardy usiadły wzdłuż siebie. Zrobiłam zdjęcie. To zdjęcie. To, po które pojechałam zeszłej jesieni. Zdjęcie moich gepardów.
Zobacz zdjęcia:
Botswana
Botswana - wybierz obszar, który cię interesuje:










































