Republika Południowej Afryki
dk Wyświetlono: 844 razy 2004-02-29 21:15:56![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.85 (55 głosów) |
Obudziłam się rano. Miałam zimny nos, uszy, ręce. Zmusiłam się do wyjścia ze śpiwora. Woda na namiotach zamieniła się w kryształki lodu...
Obudziłam się rano. Miałam zimny nos, uszy, ręce. Zmusiłam się do wyjścia ze śpiwora. Woda na namiotach zamieniła się w kryształki lodu.
Tak wyglądała moja pierwsza noc w RPA kilka lat temu. Słyszałam, że tu u Was w Afryce jest gorąco - powiedziałam do naszego przewodnika. Ktoś musiał Cię okłamać - odpowiedział. Pojechaliśmy do Kuruman po koce. Każdy z nas kupił po dwa.
Po kolejnych dwóch nocach, w Augrabies National Park i na pustyni Kalahari, nie były nam potrzebne.
Dzielnie trzymaliśmy je do końca wyprawy, tak na wszelki wypadek. Mimo, że Afryka przez te trzy tygodnie pokazała nam jaka potrafi być gorąca.
Gdy ostatniego dnia oddawaliśmy je przewodnikowi, zaczął się śmiać - Ludzie z wioski, do której je wożą, mogliby je już sprzedawać hurtowo
Przylądek Dobrej Nadziei
Patrzę przed siebie. Widzę błękitne niebo, ocean, skały. Jest gorąco. Afryka. Myślę o tym co za mną. Z nadzieją na przyszłość. Bliski człowiek robi zdjęcie.
Rok później ktoś inny robi zdjęcie.
W tym samym miejscu.
Patrzę przed siebie. Widzę błękitne niebo, ocean, skały. Jest gorąco. Afryka. Myślę o tym co za mną. Z nadzieją na przyszłość.
The end of the game
Mam zdjęcie z Botswany. Stoję oparta o potężny baobab. Drzewo, którego kształt zmieniły słonie ocierające swoje kły. Zmieniły w kształt nogi słonia.
Szef mojego kursu w buszu, Wayne Sanders poradził mi, żebym obserwowała słonie.
Polecił mi niesamowity album Petera Bearda "The end of the game". Beard był przyjacielem Karen Blixen i fotografował w latach 20-tych w Kenii. We wstępie do swojego albumu napisał: "Moje zdjęcia mogą Ci się podobać. Mogą Ci się nie podobać. Ale nigdy ich nie zapomnisz.". To prawda. Na zdjęciach oglądamy zwierzęta w sepii. Oglądamy właściwie ich śmierć. To jak giną. I jak wyglądają po śmierci. Tygodnie po śmierci.
Wiele zdjęć słoni.
Podróżując wiele tygodni po Republice Południowej Afryki, odwiedziłam większość" większych parków narodowych: Kruger, Tsitsikamma, Kalahari Gemsbok, Augrabies, Pilansberg, Natal Drakensberg, Hluhluwe-Umfolozi, Wilderness.
W żadnym z nich nie widziałam tylu słoni co w Addo National Park.
W rzeczywistości jest parkiem stworzonym dla słoni. Tereny wokół niego były regularnie zasiedlane, a zamieszkujące je słonie spychane na coraz mniejszą powierzchnię. Ostatecznie, żeby je uchronić, stworzono park narodowy Addo.
Wieczorem słonie schodzą się do waterhole - miejsca, gdzie mogą się napić wody. Przychodzą ich dziesiątki.
W parku nie ma nosorożców ani kotów. Słonie nie mają konkurencji. Godzinami można siedzieć i na nie patrzeć. Na to jak konkurują między sobą, opiekują się młodymi, obsypują piaskiem i błotem. Można się od nich uczyć spokoju.
| Oceń relację |
RPAWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













