• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

2005 Bhutan - Impresje 2

rafalkrol Wyświetlono: 285 razy 2006-05-24 11:00:03
  Ocena:2.65 (80 głosów)


Tekst i zdjęcia do relacji są własnością Michała Jaworskiego. Wykorzystanie jakiegokolwiek z fragmentów relacji w celach niekomercyjnych jest możliwe po umieszczeniu danych autora oraz miejsca pochodzenia materiałów. Możliwe jest również wykorzystanie materiałów w celach komercyjnych po uprzednim skontaktowaniu się i uzyskaniu pisemnej zgody autora.
www.expeditions.pl

Łucznicy

Narodowym sportem Bhutanu jest łucznictwo. Kropka.

Tory do strzelania znajdują się przy szkołach. Jadąc drogą napotyka się ludzi, którzy strzelają z łuku nad rzeką. Każdy chłopiec kiedyś brał udział w zawodach łuczniczych. Jeśli urodziłeś się Bhutańczykiem jesteś zarazem łucznikiem. Dobry łucznik cieszy się sławą większą od piłkarskiej gwiazdy. Każdy mężczyzna pokaże jak trzymać i jak naciągać łuk. Każdy ma w zanadrzu jakąś łuczniczą opowieść.

Intrygujące, że umiejętność posługiwania się łukiem nie ma już od dawna żadnego znaczenia praktycznego. Wojen nie było w Bhutanie od kilkuset lat, a mieszkańcy-buddyści nie zajmują się polowaniem. A zatem pozostaje jedynie męska potrzeba wykazania się zręcznością i siłą. Przejdźmy zatem do zawodów!

Strzela się na dystans około 150 metrów do postawionej na ziemi deski o rozmiarach 120 x 30 cm, na której wymalowana jest okrągła tarcza. Na taką odległość celu praktycznie już nie widać. Strzela się ze zwykłego łuku, a nie z kosmiczno-węglowo-komputerowego cuda stosowanego przez współczesnych zawodowców. W dodatku zazwyczaj wieje wiatr. Masz strzałę wyciętą z bambusa. Na pierwszy rzut oka - prawdopodobieństwo trafienia do celu zbliżone jest do szansy trafienia szóstki w totka.

Nie koniec atrakcji na tym! Wokół tarczy gromadzi się bowiem drużyna przeciwna! Mało tego, że strzelasz na jakieś obłędne odległości to jeszcze strzelasz do ludzi... Do tarczy może i nie trafisz, ale...

Nie wiadomo co dla publiczności jest ciekawsze - obserwowanie tych, którzy strzelają czy tych, którzy są ostrzeliwani. Drużyna ostrzeliwana staje blisko tarczy, a potem wzrokiem śledzi nadlatującą strzałę i uchyla się przed ciosem. Po każdym strzale głośno krzyczy, macha rękami wskazując gdzie padł pocisk. Kiedy wszyscy zawodnicy drużyny przeciwnej oddadzą po dwa strzały następuje zmiana. Teraz kolej na „naszych”. Wypuszczenie strzały, przyglądanie się jak leci, a potem obserwacja drużyny przeciwnej. Kiedy już wiadomo jak wypadł strzał wtedy zawodnik strzela po raz drugi. I tak kolejno podchodzą wszyscy członkowie zespołu.

Obserwacja drużyn jest fascynującym zajęciem i wokół toru łuczniczego zawsze jest wielu gapiów. Stoi sobie biznesman z teczką, obok kierowca nieopodal zaparkowanej ciężarówki, a dalej policjant. Ten ostatni zapewne jest na służbie, ale przecież tutaj strzelają z łuku! Nie można mieć pretensji do tego policjanta!

Początkowo wydaje się, że stojący opodal ciekawscy obserwatorzy też mogą być w niebezpieczeństwie. Po pierwsze, trzeba się nauczyć zawczasu zauważać lecącą strzałę. Wcale to nie jest takie łatwe i trzeba nieco wprawy by ją dostrzec. Po kilku minutach udaje się opanować tę sztukę.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
BhutanWybierz obszar który Cię interesuje

BhutanChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju