<br />Tekst i zdjęcia do relacji są własnością Michała Jaworskiego. Wykorzystanie jakiegokolwiek z fragmentów relacji w celach niekomercyjnych jest możliwe po umieszczeniu danych autora oraz miejsca pochodzenia materiałów. Możliwe jest również wykorzystanie materiałów w celach komercyjnych po uprzednim skontaktowaniu się i uzyskaniu pisemnej zgody autora.
2005 Bhutan - Impresje 1

Rafał Król2006-05-24 10:58:07
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
ale wąska i niezwykle kręta. Pojazd musi wdrapać się serpentynami, by potem zjechać ponownie w dolinę. Naprzeciwko może jechać ciężarówka, albo wyładowana ludźmi taksówka. Czasem trafi się autobus, a czasem ktoś idzie pieszo. Miejsc do wyprzedzania nie przewidziano, chociaż widać, że w wielu miejscach trwają prace nad poszerzeniem drogi. A jest ona wycięta w skalnym zboczu i każdy metr szerokości wymagał usunięcia ton kamienia.
Najwyższym punktem tej wędrówki jest przełęcz Doczula (3050 m npm).
Thimpu jest stolicą letnią - kiedy najwyższy zwierzchnik religijny Bhutanu opuszcza miasto mężczyźni mogą już nosić cieplejszy przyodziewek pod swoim kimonopodobnym strojem. Dolina Thimpu przypomina dobrze nam znane górskie okolice naszego klimatu. Góry są wprawdzie dość wysokie, ale gdzież im tam do zaśnieżonych szczytów najwyższych Himalajów. Las tutaj jest iglasty, sosnowy. Wsie, pola, strumienie - wszystko jak u nas. Serpentynami wspinasz się pod górę. Po drugiej stronie przełęczy bardzo szybko wita cię tropikalny, wilgotny las. Najpierw wokół drogi możesz ujrzeć ogromne drzewiaste rododendrony, zwisające z gałęzi porosty. Potem pojawia się dżungla, w której ponoć ciągle można napotkać tygrysa. W dolinie na tarasowych poletkach widać uprawy ryżu. Jest dużo cieplej, jest jak w tropiku. Na samym dnie doliny leży zimowa stolica, Punakha i jej najwspanialszy w Bhutanie dzong.
Granicą gdzie wszystko się przemienia jest przełęcz Doczula.
Tuż pod przełęczą jest niewielkie schronisko i restauracja. Jeśli trafia się tam w połowie października można ponoć podziwiać jak w porannym świetle zapalają się szczyty Himalajów. Powietrze jest wówczas czyste, a wschodzące słońce zaczyna widowisko rozświetlając pomarańczowym płomieniem szare granie odległych siedmiotysięczników. Kto raz mógł to zobaczyć (a w nepalskim Nagarkott udało mi się to przeżyć!) ten wie jak niezwykłe uczucia towarzyszą obserwacji wynurzających się z ciemności słonecznych szczytów.
Na przełęczy jest chorten (kaplica, stupa), a w zasadzie centralny chorten otoczony kilkudziesięcioma mniejszymi kapliczkami. Jak to w górach - pogoda na Doczuli zmienia się gwałtownie. W drodze do Punakhi - kiedy po raz pierwszy tam trafiliśmy - chmury i mgła zakrywały cały widok. Przy powrocie do Thimpu w ciągu kilku minut mieliśmy na przemian wspaniałe widoki w pełnym słońcu, później chmury wpełzające na przełęcz, za chwilę odrobinę deszczu, potem zawieszoną nad lasami tęczę, ponownie słońce i znowu deszcz. Zza zasłony mgły pojawiały się modlitewne flagi, by zniknąć w kilka chwil później. Kapliczki wyłaniały się jak kompania wojska, które pojawia się i zaraz znika pod kamuflażem szarych chmur.
Aby szczęście sprzyjało twoim poczynaniom w podróży należy nieparzystą ilość razy okrążyć chorten zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Warto też postawić modlitewną flagę by wiatr szeptał jej tekst. Tak też i zrobiliśmy.
Zobacz zdjęcia:
Bhutan
Bhutan - wybierz obszar, który cię interesuje:








































