• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Uganda

dk Wyświetlono: 1181 razy 2004-02-29 21:07:46
  Ocena:2.53 (126 głosów)


Przyjechaliśmy za późno. Zaczęło się robić ciemno. Kiedy przejechaliśmy przez granicę po godzinach załatwiania formalności, zrobiło się czarno.
Noc w Ugandzie

Przyjechaliśmy za późno. Zaczęło się robić ciemno. Kiedy przejechaliśmy przez granicę po godzinach załatwiania formalności, zrobiło się czarno. Główna droga była w remoncie, jechaliśmy drugą na poboczu.

Cały dzień w samochodzie, długa droga z Mararalu - poczułam zmęczenie. Jeep podskakiwał na wybojach, William jechał wolno. Usnęłam. Tak jak wszyscy siedzący za mną.

Kierowca gwałtownie zahamował. Poleciałam do przodu. Najpierw nie do końca rozumiałam. Przed nami w poprzek drogi stał biały minibus - matatu. Przed nam na ziemi leżeli ludzie z rękami na karku. Obok stały ich torby. Wszystko było oświetlone, nagle ktoś skierował światło na nas. Zobaczyłam sylwetki z reflektorami, karabiny w dłoniach. Ktoś krzyczał do naszych kierowców. William wysiadł. "What is going on?" "Bandits, Dot. Bandits."

Pozwolili nam jechać.
This is Africa. Tu nie jeździ się nocą.

Kraina zielonych bananów

Jadąc przez Ugandę wszędzie widziałam zieleń. Soczystą. Krajobraz tak inny od wszystkich, jakie do tej pory widziałam w Afryce. Wszędzie zielone banany. Kiście bananów na samochodach. Kiście bananów na rowerach. Stoiska pełne zielonych bananów. Gotowana papka z bananów na śniadanie. Smażone banany na obiad. Banany na deser. Banany w Kampali, nad jeziorem Wiktorii, w górach Ruwenzori. Zielono.

Goryle we mgle (dedykuję Krysi)

Za plecami Zair, przed nami Ruanda. Dotarliśmy do Bwindi. Mgły parowały nad wzgórzami pełnymi gęstych drzew. Pomyślałam: "To tutaj Dian Fossey na nie patrzyła". Być może kiedy patrzyłam we mgły, goryle były gdzieś blisko i też mnie obserwowały.

Następny dzień powitał nas słońcem. Podzieliliśmy się na 2 grupy. Jedna z nich, w której byłam ja, musiała czekać na kolejny dzień, aby wejść do rezerwatu. Kiedy nasi przyjaciele wrócili po kilku godzinach byli bardzo szczęśliwi i cali wymazani błotem. Opowiadali i opowiadali. Oczy lśniły im z radości. Ja też już chciałam je spotkać.

Rano niebo nad rezerwatem było szare. Padało. Podzielono nas na 2 grupy - do rezerwatu może wejść dziennie tylko 10 turystów i drugie tyle ochrony. Tropi się dwie rodziny goryli. Na przodzie i z tyłu grupy idą uzbrojeni żołnierze. Nie odzywają się, rozglądają. Dżungla była gęsta i ciemna. Przewodnik maczetą ścinał konary i trawy, które uniemożliwiały nam dalszy marsz. W górę i w górę. Błoto. Oślizgłe pnie. Lniany. Odruchowo szukałam węży zwisających z konarów. Poprzedniego dnia na trasie wisiała sobie czarna mamba. Doszliśmy do pierwszego legowiska - goryle spędziły noc w uplecionych na ziemi gniazdach. Są blisko! Taką mieliśmy nadzieję. Goryle przemieszczają się do 2 kilometrów dziennie, o ile coś lub ktoś ich nie przepłoszy. O ile nie walczą z innym stadem.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
UgandaWybierz obszar który Cię interesuje

UgandaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju