Dawna stolica afrykańskiego imperium ciągle jeszcze czeka na swojego odkrywcę - praktycznie nie prowadzi się tutaj badań archeologicznych. Oczom przybysza ukazuje się tylko kilka świadectw dawnej przeszłości. Pierwsze i najbardziej charakterystyczne są monolityczne stelle, z których największa stojąca ma 24 metry wysokości. Stelle mają zdobione płaskorzeźbami front i zobaczyć na nich można fałszywe drzwi i okna. Czemu służyły i jak je wykonano pozostaje tajemnicą. Zbieżność kształtów z jemeńskimi glinianymi wieżowcami i tamtejszymi monolitami wydaje się nie być przypadkowa. W parku w centrum miasteczka można zobaczyć etiopski kamień z Rosetty - inskrypcje z czasów pierwszego chrześcijańskiego cesarza Ezany, na którym po sabatejsku, w języku gyyz i po grecku sławi się czyny władcy. Położone poza miastem pałace króla Kaleba i królowej Saby nie robią wrażenia - pozostały po nich tylko zarysy murów. Imponujące są natomiast tzw. łaźnie królowej Saby, starożytny zbiornik na wodę do dzisiaj służący miejscowym.
2002 Etiopia - Impresje 1

Rafał Król2006-05-24 10:40:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
sprawiła, że jest odmienne od innych. Etiopski kościół na równi uznaje Stary i Nowy Testament stąd wiele odniesień do pierwszej księgi i wiele wizerunków archaniołów, Michała, Gabriela i Rafaela. Kościół poszedł drogą monofizytyzmu, czyli wyznawania tylko jednej, boskiej natury Chrystusa - nie znajdzie się zatem tutaj zbyt wielu obrazów związanych z Męką Pańską (Jezus jako Bóg nie mógł przecież cierpieć na krzyżu). Ale krzyż jako emblemat świątyni jest bardzo częsty i ozdobne, często stylizowane krzyże to najczęściej przywożona pamiątka z tego kraju. Msze trwają bardzo długo i podczas nabożeństwa nie wolno siadać - stąd częsty widok człowieka z laską w ręku, bo łatwiej jest przestać te trzy godziny opartym o długą laskę. W trakcie mszy często słychać bębny i grzechotki. Do kościołów wchodzi się bez butów, a do niektórych miejsc wstęp kobietom jest wzbroniony. Patronem Etiopii jest święty Jerzy i jego obrazy można spotkać prawie w każdym kościele. Innym popularnym świętym jest św. Jared, postać historyczna z VII wieku i twórca stosowanego do dziś zapisu nutowego - przedstawia się go zazwyczaj z sistrum, grzechotką własnego pomysłu w ręce. Ujrzeć ją można ciągle w rękach kapłanów podczas modlitwy. Ubocznym efektem jest stosowanie nie zmodyfikowanego kalendarza juliańskiego - 11 września jest dzień Nowego Roku, kiedy byliśmy tam w 2002 roku (po naszemu) powitały nas napisy „Happy New Year 1995”…
W drodze przez lalibelskie kościoły towarzyszyli nam „butowi”. Dwóch chłopaków -za niewielki bakszysz - zostawało przed wejściem by pilnować naszych dwudziestu par butów. Kiedy wychodziło się z kościoła bezbłędnie podawali właściwe obuwie. Jak zapamiętywali lub jak poznawali - nie wiem…
Lalibela to najlepiej znana atrakcja turystyczna Etiopii i widać, że miejscowi nauczyli się żerować na turystach. Ale robią to z wdziękiem - możesz zostać zaproszony do etiopskiego domu na kawę, ugoszczony plackiem indżerą, a potem zostanie dopiero podana prośba, że młody człowiek, który cię tu przyprowadził potrzebuje do dalszej nauki słownika, ale go nań nie stać. Jeśli zechcesz to możesz ten słownik kupić dla niego za jedne 10 dolarów. A jutro kto inny też kupi. Ten sam słownik.
Zobacz zdjęcia:
Etiopia
Etiopia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























