• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Karpaty Marmaroskie i Czarnohora - część II

Wyświetlono: 273 razy 2006-05-22 14:03:56
  Ocena:2.93 (43 głosów)


Karpaty Marmaroskie i Czarnohora - lipiec 2002
www.rowerowanie.pl

Poranek jest piękny. Zamierzamy dzisiaj zdobyć Popa Iwana. Zjadam szybkie śniadanie i robię przegląd sprzętu oraz samego siebie. Ścierka zarzucona na szyję zdała egzamin i po poparzeniach nie ma już śladu. Gorzej ze stopami. Cały dzień wędrówki w mokrych butach nie wpłynął najlepiej na ich kondycję. Skóra pod wpływem wody mięknie i niestety jest wtedy bardziej podatna na obtarcia. Nie jest jednak jeszcze tak źle, i po zaklejeniu ran ubieram buty gotowy do drogi. Pogoda bardzo obiecująca, świeci słońce, czasami pojawiają się małe, białe chmurki przynoszące zbawienny cień. Droga wiedzie na zmianę przez las i górskie hale.

Mijamy następną bacówkę i podchodząc halą w górę słyszymy za sobą krzyki. Okazuje się, że to straż graniczna. Wypytują się nas skąd i gdzie idziemy. Na początku są groźni ale po pewnym czasie przechodzą do mniej oficjalnego tonu i życzą nam szerokiej drogi. W miarę jak zbliżamy się do Popa rośnie on w oczach i dopiero z bliska można zobaczyć jaka to potężna góra. W końcu wstajemy u podnóża. Już wyraźnie widać ruiny na szczycie, zaczyna się ostatnie, długie podejście. Kończy się las, idziemy bardzo stromym, kamienistym stokiem, który miejscami zamienia się w urwisko. Przechodzimy przez pola kosówki, która nie przypomina jednak tej z Gorganów i łatwo się przez nią przedostać.

Pojawiają się pierwsi turyści. Ostatni fragment wiedzie przez potężne gołoborze. Jest bardzo ciężko, słońce smarzy, nogi już wymiękają, ale trzeba powiedzieć, że zdobywamy Popa właściwie z marszu. Na górze z ulgą zrzucam plecak, i przenoszę się do cienia. Tutaj jednak bardzo zimno. Bardzo dużo ludzi, jak na tutejsze warunki oczywiście. Nie mogę się zdecydować czy wystawiać się na promienie słońca, czy też marznąć w cieniu. Ubieram bluzę i siadam jednak w cieniu. Rzucam szaloną propozycję aby tu przenocować. Wszyscy się uśmiechają i nie biorą tego poważnie. Jeszcze nie jest późno, zamierzamy tu długo siedzieć ale nie nocować. Przynajmniej nie musimy stąd uciekać jak z Popa Iwana Marmaroskiego. Piękne widoki na wysokie góry dookoła. Niestety lekka mgiełka trochę ogranicza widoczność ale i tak jest wspaniale.

Kilku starszych gości zaprasza nas do siebie. Okazuje się, że to Huculi, którzy wybrali się w góry na wycieczkę w poszukiwanie ziół. Zapraszają nas na poczęstunek. Po kilku dniach monotonnego jedzenia świeży chleb ze słoniną smakuje wybornie. Na deser maleńkie pączki z miodem. Przepijamy to wszystko samogonką z miodem i chrzanem co powoduje, że nastroje robią się coraz lepsze. Czas płynie powoli i to co wyglądało na niemożliwe staję się rzeczywistością. Zostajemy tutaj na noc !

Miejsce jest dobre, jest dużo płaskiego miejsca no i ta wysokość, ponad 2000 m.n.p.m.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje

UkrainaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju