Kenia to piękny kraj. Pierwsze słowa w suahili, jakich się nauczyłam w Kenii, kiedy odwiedziłam ten kraj kilka lat temu...
Kenia
Dk2004-02-29 21:06:51
Wyświetlono razy (ostatnio: )
żyjemy.
Słuchaliśmy buszu. Planowaliśmy kolejny dzień. Do dzisiaj pozostaję w kontakcie z zaprzyjaźnioną Hinduską z Singapuru, a do Skipa (Amerykanina o uśmiechu Jacka Nicholsona) - zagorzałego ornitologa-amatora, wysyłam kartki z ptaszyskami ze wszystkich miejsc, do których udaje mi się docierać na świecie.
W ciągu kolejnych dni podróży oczarowały mnie flamingi i czarne nosorożce w Parku Narodowym Nakuru, do którego dotarliśmy po wkroczeniu na teren Wielkiego Rowu Tektonicznego.
W Kenii w jednej z wiosek rezerwatu Masaai Mara zrobiłam dużo zdjęć jej mieszkańcom. Prawdopodobnie pierwszy i ostatni raz nie mając świadomości tego, co czują ludzie z drugiej strony. W trakcie kolejnych podróży nauczyłam się pytać.
Bardzo często moje pogadanki kończyły się zaproszeniem ze strony gospodarzy do zrobienia wspólnego zdjęcia z prośbą o późniejsze przysłanie odbitki.
Byłam w komfortowej sytuacji, gdyż mogłam robić zdjęcia z daleka, tak aby fotografowani nawet tego nie zauważyli. Niestety, widziałam tam wielu turystów, którzy bez zawstydzenia robili zdjęcia tubylcom - stali metr od ich twarzy, nie pytali o przyzwolenie. Później widziałam to wielokrotnie.
Po tych wszystkich dniach podróży ciężarówką w kurzu i upale, tropienia zwierząt, mieszkania w namiotach, pobudek o 5 rano, pomocy we wspólnym przygotowywaniu posiłków - znalazłam się w luksusowym hotelu Whitesands w Mombasie. Do dzisiaj nie umiem oddać kontrastu między tamtą Kenią z wiosek masajskich skleconych ze skór i łajna bydła, a tą, w której codziennie zmieniano pościel, a stary człowiek roznosił drinki gościom nad basenem.
Po powrocie do Polski nie umiałam i nie chciałam zapomnieć o Afryce.
Myślałam o Ani - Polce, która wyszła za mąż za Kenijczyka.
Ania zdecydowała się zamieszkać z mężem w Mombasie. Urodziła tam dwóch synów. Pracowała w firmie Across Africa Safaris, współpracującej z polskimi biurami podróży. Pamiętam ją jako piękną i "na sposób afrykański" spokojną kobietę. Pamiętam, jak pogodnie opowiadała o kilkudniowych brakach wody i prądu. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że Ania będzie jedną z osób, jakie mnie "zaraziły" swoją odwagą patrzenia na Afrykę z szacunkiem. Jeszcze wtedy nie rozumiałam jej decyzji.
Myślałam o zwierzętach, o pokonywaniu strachu przy zbliżaniu się do nich. Nie przypuszczałam, że rok później spędzę trzy miesiące na ich obserwacji, że będę wędrować po Namibii, Botswanie, Zimbabwe, Zambii, RPA.
I że tak się będzie działo każdej jesieni.
Zobacz zdjęcia:
Tanzania
Tanzania - wybierz obszar, który cię interesuje:

















































tomek, 2007-12-17 18:42:14