• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Karpaty Marmaroskie i Czarnohora - część I

Wyświetlono: 1091 razy 2006-05-22 13:59:55
  Ocena:2.60 (57 głosów)


Karpaty Marmaroskie i Czarnohora - lipiec 2002
www.rowerowanie.pl

Tym razem dzięki dogodnemu połączeniu Krakowa z Lwowem decyduję się spotkać z resztą grupy właśnie we Lwowie.Wsiadam o godz. 22.00 do autobusu relacji Kraków-Lwów i odjeżdżam. Przyjazd do Lwowa spodziewany jest ok 6.00. Podróż jest męcząca, siedzenie niewygodne, ale dzięki temu, że jest noc zapadam chwilami w krótkie drzemki, które pomagają mi przetrwać podróż. Na granicy prawie dwie godziny stania, jakieś problemy z jednym ze współpasażerów.

Gdy odjeżdżamy jest już całkiem jasno. Jednak zmęczenie daje o sobie znać i trudno mi oglądać widoki za szybą. Docieram na dworzec autobusowy, bez problemu znajduję busa jadącego na dworzec pociągowy. Tutaj oddaję bagaż do przechowalni i ruszam oglądnąć miasto. Po dwóch godzinach wracam na dworzec. Otrzymuję wiadomość, że wiara ma jakieś problemy z autobusem i ich przyjazd się opóźni.

Na przeciwo wejścia na dworzec stoi ogrągły kiosek z piwem i innymi różnościami. Znajduję sobie tutaj wygodne krzesełko i gaszę pragnienie złocistym napojem. Ponieważ to chwilkę trwa, gdy przyjeżdża reszta wiary jestem już trochę "wesoły" Niedługo wsiadamy w pociąg do Rachowa i odjeżdżamy w siną dal. Czeka nas prawie dwunastogodzinna podróż. Stopniowo robi się cicho, zanikają rozmowy. Im dalej od Lwowa pociąg robi się coraz bardziej pusty, a za Iwano-Frankowskiem prawie całkowicie pustoszeje.

Podczas podróży wypijam jeszcze kilka piwek i korzystając z pustych ławek próbuję się przespać. Do Rachowa docieramy ciemną nocą około 3 nad ranem. Kombinujemy taxi busa do Bogdana. Udaje się skołować transportera, który wiezie nas po dziurawych drogach. Kołysze na wszystkie strony, strasznie duszno, czuję, że po plecach spływają mi krople potu, pomimo chłodnego powietrza. Niekiedy dostaję mdłości nad którymi trudno zapanować. Odliczam sekundy i minuty aż docieramy na miejsce. Dopiero teraz dowiaduję się, że byłem obserwowany przez Iwonę i zaczynała się o mnie niepokoić. We wsi szybko rozbijamy namioty i ładujemy się do nich.

Ranek wita nas błękitnym niebem, humory dopisują. Po szybkiej toalecie w pobliskiej rzece zjadamy jakieś śniadanie i zaczynamy powoli zwijać obóz. Grzegorz udaje się do pograniczników, aby dowiedzieć się o możliwość przejścia z Popa Iwana Marmaroskiego w Czarnohorę granicą ukraińsko-rumuńską. Jeszcze dwa lata temu nie było to możliwe, ale czasy się zmieniają i Grzegorz przynosi glejt który umożliwia nam przejście tej trasy. Ruszamy w drogę. Idziemy szeroką szutrową drogą w głąb doliny strumienia. Słońce konkretnie przypieka, plecaki ciążą, dobrze że woda jest w pobliżu. Przechodzimy obok pary koni, a kilka minut później słyszymy za naszymi plecami narastający tętent.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje

UkrainaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju