Rumunia na dwóch kółkach - 06.2003
Rumunia na dwóch kółkach - 06.2003 - część I

Piotr Furmański2006-05-21 22:51:26
Wyświetlono razy (ostatnio: )
www.rowerowanie.pl
Ponieważ dysponujemy tylko dwoma tygodniami urlopu decydujemy sie dojechać do Rumunii autobusem relacji Przemyśl- Suczawa. Pakujemy rowery w kartony i korzystając z uprzejmości mojego ojczulka jedziemy samochodem do Przemyśla. Przyjeżdżamy tam około 6.30 i widzimy już podstawiony autobus. Straszono mnie tym autobusem, rzekomo zawsze jest załadowany rumuńskimi handlarzami i towarami które przewożą. Pisano mi, że nie ma szans na zabranie rowerów, a już na pewno nie obejdzie się bez łapówki dla kierowcy. Rzeczywistość jest zupełnie inna, prawie pusty autobus ( około 20-25 pasażerów) i miły kierowca, który przekonuje nas, że nie ma sensu trzymać rowerów w pudłach tylko najnormalniej w świecie włożyć je w całości do luków bagażowych.
Tak też robimy, a sami pakujemy się do środka.Punktualnie o 7.30 autobus rusza w podróż. Strasznie trzęsie, chyba w ogóle nie ma amortyzatorów, na przejściu granicznym
całkiem sprawnie zostajemy odprawieni i po około 40 minutach jedziemy już po ukraińskich drogach. Tutaj trzęsie jeszcze bardziej i zaczynam się poważnie obawiać jak rowery przetrwają takie katorgi.. Jest strasznie gorąco, niby coś dmucha, ale nawet nie wiem czy to źle czy dobrze, bo dmucha ciepłym powietrzem.Podobno planowy przyjazd do Suczawy jest o godzinie 20-tej pierwszej, aż mi się źle robi jak sobie pomyślę, że do tego czasu będę siedział w tym piekarniku.
Tymczasem przemierzamy ukraińskie drogi i okazuje się, że już o 15-tej jesteśmy w okolicach Czerniowiec, a to już niedaleko granicy.Dojeżdżamy tu i znów zdziwko gdyż zamiast zapowiadanych dantejskich scen jest pusto i sennie.Odczekujemy swoje i po około godzinie, bez problemów wjeżdżamy do Rumunii. Nie dojeżdżamy do Suczawy lecz wysiadamy za miejscowością Siret w miejscu gdzie odchodzi droga do Radauti.Skręcamy dokładnie rowery gdyż te wstrząsy poluzowały chyba wszystkie śrubki jakie w nich są. Na szczęście po skręceniu wszystko jest ok. i pomału bujamy się w kierunku Radauti.
Jest ciepło, droga dobra, na razie nie widać żadnych większych gór. Mija nas kilka samochodów, większość z nich trąbi na nas zupełnie bez powodu. Na początku reagujemy nerwowo, ale już później przekonujemy się, że to chyba zboczenie narodowe i przedziwne klaksony rumuńskich aut przestają na nas oddziaływać. W Radauti wypijamy pierwsze rumuńskie piwo i robimy małe zakupy. To okolica gdzie mieszka duża mniejszość polska wobec czego nie ma problemów z dogadaniem się po polsku.Jedziemy dalej, na horyzoncie zaczynają majaczyć góry, w zasadzie nie mamy dzisiaj celu, chcemy tylko znaleźć dobre miejsce na nocleg. Przejeżdżamy Sucevitę, ale wieś ciągnie się i ciągnie. Robi się już ciemno, a my dalej kręcimy..... w końcu zabudowania kończą się i rozbijamy się po ciemku na małej polance przy drodze.
Zobacz zdjęcia:
Rumunia
Rumunia - wybierz obszar, który cię interesuje:












































