Strona główna » Bułgaria » Bułgaria 2002 - Podróż z powrotem i informacje praktyczne

Początkowo w wakacje 2002 roku planowaliśmy pojechać do Turcji. Wyliczyliśmy jednak, że aby zwiedzić ten kraj ze wszystkimi jego najciekawszymi atrakcjami, potrzebowalibyśmy sporej gotówki. I tak cofając się palcem po mapie w kierunku Polski trafiliśmy na Bułgarię. Po zebraniu informacji okazało się, że jest to państwo tanie, bezpieczne, o interesujących górach. Jedynym problemem był dojazd, tym bardziej, że wybraliśmy się autostopem, a wizja noclegu gdzieś przy drodze w Rumunii nie napawała nas optymizmem.

Bułgaria 2002 - Podróż z powrotem i informacje praktyczne

Góry, Skały, Wulkany, Doliny ...
Zapalony wędrowiecZapalony wędrowiec Przemek Poździej
2006-05-19 01:38:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )

www.turyzm.friko.pl

Gdy wysiedliśmy na drugim brzegu, od razu zostaliśmy otoczeni przez grupę dzieciaków próbujących wyłudzić od nas cokolwiek. Ponieważ przez Rumunię chcieliśmy przejechać transportem publicznym musieliśmy znaleźć jakiś kantor. Informacji udzielili nam policjanci, z których jeden nawet nieźle mówił po angielsku. Okazało się, że wymianę pieniędzy prowadzą tylko banki więc kurs oczywiście jest stały i niekoniecznie korzystny dla nas.

Pierwszy odcinek, do Krajowej, pokonaliśmy dość powolnym pociągiem, w którym bilety sprawdzał bardzo niemiły pan konduktor. Otóż bilety mieliśmy oczywiście na drugą klasę, lecz wagony w tym pociągu niczym dla nas się nie różniły więc usiedliśmy w pierwszym lepszym. Gdy przyszło do kontroli biletów, okazało się, że to pierwsza klasa. Muszę dodać, że jechaliśmy może pięć minut z kilkugodzinnej podróży tym pociągiem. Konduktor zaczął okrutnie się awanturować i nie chciał mi oddać biletów, mimo iż przeprosiliśmy i chcieliśmy przenieść się do „dwójki”. W końcu wyrwałem mu bilety i po prostu poszliśmy. Facet zrozumiał chyba, że nie może liczyć na łapówkę i dał sobie spokój.

W Krajowej mieliśmy trochę czasu, który postanowiliśmy wykorzystać na degustację tutejszego piwa. Znowu bardzo mili i wykształceni lingwistycznie okazali się policjanci, którzy pomogli nam zakupić odpowiednie bilety i pilnowali, żeby nic nam się nie stało, gdy czekaliśmy na pociąg do Timiszoary.

W Timiszoarze byliśmy dość późno i nie bardzo wiedzieliśmy jak dostać się do granicy z Węgrami. Co prawda był pociąg do Aradu, ale co dalej? Poznaliśmy wtedy bezdomnego, który po angielsku mówił co najmniej bardzo dobrze. Był to młody chłopak, który zarabiał sobie pomagając turystom spoza Rumunii. Niestety nie mógł on liczyć na datek od nas, gdyż sami byliśmy już dość „wyczerpani” finansowo, jeśli wziąć pod uwagę odległość, którą mieliśmy jeszcze do pokonania. Mimo to powiedział nam on, że z Aradu w nocy ruszają busy wożące ludzi na handel do Budapesztu.

W Aradzie faktycznie czekało kilkanaście busów i autobusów, które za równowartość około 35 PLN wożą ludzi do Budapesztu. Wsiedliśmy do jednego z nich i rano byliśmy już na miejscu. W stolicy Węgier spędziliśmy kilka godzin, w poszukiwaniu najlepszego transportu do Polski, by wreszcie ruszyć z dworca Keleti do Bratysławy. Tu szybka przesiadka i wieczorem byliśmy już w Żilinie. Pani na dworcu oczywiście nie znalazła tego dnia już żadnego pociągu do Polski. Trzeba mieć jednak na uwadze, że nie szukała ona połączenia przez Czechy. A takie oczywiście istnieje. I tak przez Czeski Cieszyn dostaliśmy się do kraju, pokonując przy tym pięć granic.

Informacje praktyczne

Na koniec chciałbym przedstawić jeszcze kilka przydatnych informacji. Przede wszystkim Bułgaria, a przynajmniej ta część, o której mowa w tekście jest naprawdę tanim krajem. Dość często pozwalaliśmy sobie na wizyty w restauracjach, w których za odpowiednik kilku złotych można się nieźle najeść. Na przykład słynna i pyszna sałatka szopska kosztuje około 2 – 3 złotych i jest jej tyle, że mało kto prosi o dokładkę. Również ceny w schroniskach nie są wygórowane i wielu ludzi kupuje w nich posiłki.

Poza tym trzeba pamiętać o jednym ważnym geście. Gdy na zadane pytanie Bułgar kiwa głową, jakby chciał nam odpowiedzieć „tak”, to znaczy, że ma na myśli „nie” i odwrotnie, gdy kiwa „nie” to znaczy to „tak”. Nie jest to jednak takie proste, gdyż wielu Bułgarów, szczególnie z większych miast, wie o tej różnicy i dla obcokrajowców robią wyjątek, lepiej więc upewnić się kilkakrotnie o co naprawdę chodzi.


Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>


Bułgaria 2002 - Podróż z powrotem i informacje praktyczne Bułgaria 2002 - Podróż z powrotem i informacje praktyczne Bułgaria 2002 - Podróż z powrotem i informacje praktyczne Bułgaria 2002 - Podróż z powrotem i informacje praktyczne Bułgaria 2002 - Podróż z powrotem i informacje praktyczne Bułgaria 2002 - Podróż z powrotem i informacje praktyczne Bułgaria 2002 - Podróż z powrotem i informacje praktyczne Bułgaria 2002 - Podróż z powrotem i informacje praktyczne
Zobacz zdjęcia: Bułgaria

Bułgaria - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Bułgaria - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Bułgaria - filmy z wakacji Bułgaria - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Bułgaria - szczepienia, porady zdrowotne Bułgaria - kuchnia, potrawy, alkohole Bułgaria - kultura, obyczaje, zabytki Bułgaria - pogoda, temperatura, klimat


Odyssei Forum Podr�nika







Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:
Odyseusz 2007 Mongolia

Bułgaria
Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Bułgaria

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Bułgaria