Dookoła świata - Kambodża - część VI
justiluk Wyświetlono: 849 razy 2006-05-18 16:12:21![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.55 (135 głosów) |
Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola
01.05.2006 r.
Dzis rano postanowilismy przede wszystkim pojsc do ministerstwa foreign affairs, aby srobowac odzyskac nasze pieniadze za blad popelniony w ambasadzie w KL. Jednak - niezbyt bystrze - zapomnielismy o miedzynarodowym swiecie pracy! Wszystko pozamykane: urzedy, banki, niektore sklepy... Tak wiec z pieniedzy nic nie wyszlo (i tak za bardzo na nie nie liczylismy, ale zawsze pozostawala jakas nadzieja). Przeszlismy sie za to po miescie - najpierw poszlismy dookola palacu krolewskiego.
Jednak w polowie drogi wpadl nam w oko sklep, w ktorym sprzedawano produkty europejskie: wedliny, sery, masla, pieczywo, etc. To byla zbyt silna pokusa: kupilismy sobie malenki kawalek niebieskie sera i paczke szynki, po czym dorwalismy na ulicy dwie bagietki i lotem blyskawicy popedzilismy do pobliskiego parku, gdzie rozsiadlszy sie na murku od fontanny spalaszowalismy nabyte produkty z ogromny smakiem :)) Pozniej poszlismy nad Mekong, gdzie wzdluz promenady powiewaly dumnie flagi roznych panstw. Czekaly nas jednak jeszcze dwa zadania: kupno przewodnikow (kopii) i wyplacenie pieniedzy.
Pierwsze zadanie okazalo sie proste - poszlismy na ogromny centralny market i bez problemu znalezlismy interesujace nas ksiazki (przewodniki po Indonezji i Australii) w cenie 7,5$ (normalnie od 25 do 30$) za sztuke :) Nastepnie rozpoczelismy poszukiwania bankomatu. Najpierw podjelismy probe uzyskania na jego temat informacji od mieszkancow phnom Penh - nie udalo sie. Nawet w kantorach i punktach gdzie mozna dokonac transferow pieniedzy nie wiedziano co to jest ATM, a tym bardziej gdzie sie znajduje. Na szczescie Lukasz pamietal nazwe banku, w ktorym wyplacalismy pieniadze w Siem Reap - istniala szansa, ze to samo mozemy uczynic w stolicy. Sprobowalismy wiec dogadac sie z kierowcami motorowych taksowek, czy wiedza, gdzie to jest.
Nie rozumieli, nie wiedzieli, ale do przewiezienia nas byli oczywicie chetni - szczegolnie za grube pieniadze W koncu jednak udalo nam sie znalec "taksowkarza", ktory stwierdzil, ze wie dokad jechac. No to cale szczescie! Wkrotce jednak okazalo sie, ze wcale nie wiedzial... Zawiozl nas prawie do domu i byl wielce zdumiony, ze nie oto nam chodzilo. Zrzadzeniem losu, zatrzymalismy sie w celu dalszej dyskusji kolo warsztatu samochodowego, ktorego pracownik wiedzial o co nam chodzi i wytlumaczyl to kierowcy! Teraz bylo juz z gorki. Co prawda okazalo sie, ze jest to nad rzeka, dokladnie w miejscu, w ktorym juz dzisiaj raz bylismy, ale co tam.
Najwazniejsze, ze udalo sie zalatwic co trzeba :) Z pelnym portfelem ruszylismy na obiad :) Pozniej znow na glowna ulice, (ktora zdazylismy sie juz dzisiaj przejsc dwa razy), ktora przeszlismy kilka razy, bo raz zapomnielismy o sklepie, drugi raz postanowilismy skorzystac jeszcze z taniego Internetu i tak to jakos nie moglismy wrocic do domu.
| Oceń relację |
KambodżaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju























