• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Dookoła świata - Laos - część III

justiluk Wyświetlono: 261 razy 2006-05-18 12:52:16
  Ocena:2.62 (91 głosów)


Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola

10.04.2006 r.
Po dziarskim porannym pakowaniu, udalismy sie w strone polnocnego dworca autobusowego. Po dlugiej drodze zatrzmal sie przy nas mini busik, ktorego kierowca spytal dokad jedziemy. Okazalo sie, ze jedzie tak jak my do Nong Khiaw, wynegocjonowalismy wiec cene 3 $ za osobe i wpakowalismy sie do srodka. Przez pierwsze pol godziny balismy sie co prawda drugiej Mongolii i powtorki z pamietnego powrotu znad wodospadu do Ulan Bator, gdyz kierowca przez chwile krecil sie po okolicznych ulicach zbierajac pasazerow, ale na szczescie nic takiego nie zaszlo. Dojechalismy na miejsce w naprawde krotkim jak na ten odcinek drogi czasie, zaplacilismy i bardzo zadowoleni wysiedlismy na przystani. Dowiedzielismy sie wczesniej od naszego wspolpasazera, ze dzis w Nong Khiaw odbywaja sie zawody lodzi wioslowych, ktorymi poruszeni i zafascynowani sa wszyscy mieszkancy okolicznych wiosek. Poniewaz do naszej docelowej miejscowosci - Muang Ngoi mozna dostac sie jedynie lodzia, postanowilismy kupic bilety na ostatnia z nich, aby choc troche popatrzec na wyscigi.

Lodzie byly dlugimi czolnami, w ktoych w dwoch rzedach siedzialo po kilkunastu do dwudziestu ezczyzn, identycznie ubranych, wioslujacych rowno i bardzo szybkich w rytm okrzykow wydawanych przez stojacego na dziobie mezczyzne. Reszte druzyny stanowilo zazwyczaj jeszcze trzech lub czterech mezczyzn siedzacych z tylu, ktorzy sterowali i dopingowali pozostalych. Emocje byly wielkie. Lukasz poszedl sie kawalek przejsc i wrocil relacjonujac, ze dalej od przystani jest wielki festyn, pelno pijanych i bardzo podnieconych wyscigami kibicow, ktorzy siedza nie tylko na ladzie, ale rowniez w mniejszych lodkach i goraco dopinguja druzyny ze swoich wiosek.

My jednak nie moglismy ani sie do nich przylaczyc, ani dalej obserwowac wyscigow, gdyz zaczeto nawolywac nas na lodz. Zeszlismy jako pierwsi (to juz tradycja sie stalo) i prawie na czworakach przeszlismy na koniec. Dobrze, ze czekalo nas jedynie kilkadziesiat minut drogi, bo lodz pod koniec byla tak pelna, ze ostatnia para turystow musiala siedziec na plecakach, a cala reszta tloczyc sie straszliwie z kolanami wcisnietymi w podbrodki. Przygoda i trudnosci nie skonzyly sie zreszta na tym, gdyz mniej wiecej w polowie drogi przybito do przegu i kazano nam isc - lodz byla zbyt obciazona, zeby bezpiecznie przewiezc nas przez trudny fragment rzeki. Tak wiec szlismy przez 15 minut mala sciezka, co nie byloby nawet denerwujace gdyby nie to, ze cene placilismy normalna, za rejs lodzia, a nie trekking... Wszystko jedno.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
LaosWybierz obszar który Cię interesuje

LaosChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju