• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Dookoła świata - Laos - część II

justiluk Wyświetlono: 159 razy 2006-05-18 12:45:08
  Ocena:2.88 (76 głosów)


Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola

07.04.2006 r.
Obudzila nas bitwa - nieczeste zjawisko, mam wrazenie. Nie mam pojecia, ktora byla godzina, ale wczesna - to pewne. Bitwa byla niewiarygodnie glosna... Po chwili okazalo sie, ze to jednak nie krajowy przewrot, rewolucja, kataklizm, ani nic rownie strasznego, lecz zwykle, wiejskie koguty. Witaly sobie po prostu nowy dzien. Co pawda gdybym to ja byla tym dniem, chyba bym uciekla, ale coz. Pianie bylo nadzwyczaj roznorodne: wsokie, niskie, zachrypniete, pelne i niepelne, z przerwami i bez... Pomijajac dramat, ktory przezywaly wyrwane tak brutalnie ze snu umysly, mozna to uznac za dosc ciekawe doswiadczenie...

Dzwiek naszego komorkowego budzika brzmial niezwykle kojaco i delikatnie po przezyciu z kogutami, mimo to zwleklismy sie z lozka niechetnie. Wypilismy kawe, zabralismy nasze bagietki i poszlismy na lodz. Tym razem bylismy drudzy i znow musielismy czekac sporo czasu, ale tym razem okazalo sie to dla nas dobre - dzis bowiem dostalismy inna lodz... Byla mniejsza (mimo, ze liczba pasazerow nie zmniejszyla sie) i duzo nizsza - nie dalo sie stac! Lawki rowniez byly mniejsze a w dodatku pozbawione miekkich poduszek, takze siedzenie na nich 8 godzin moglo stanowic problem... Jednak z przodu, tuz za siedzeniem kierowcy, na niewielkim podescie, znajdowaly sie dwie lawki (kazda mogla pomiescic 3 osoby) z miekkimi poduchami. Zajelismy tam miejsca bez chwili zastanowienia. Okazalo sie, ze byla to nasza najlepsza decyzja tego dnia - nie dosc bowiem, ze mielismy najwygodniej, to jeszcze najwiecej powietrza. Gdy wszyscy pasazerowie, pelni oburzenia co do zmainy lodki, zajeli juz swoje ciasne miejsca, ruszylismy do Luang Prabang. Droga, choc jeszcze bardziej meczaca, znow nam sie podobala, bo nawet mimo szalejacych wszedzie pozarow lasow i pol, nadal bylo malowniczo i ciekawie. Okolo 17-ej doplynelismy w koncu do Luang Prabang. Znow podzielilismy obowiazki i znow to ja zostalam wytypowana do szukania noclegu. Zrobilam wielka petle i ceny znow mnie nie zachwycily - najtanszy pokoj, ktory udalo mi sie znalezc (po targowaniu), byl za 5$ bez lazienki. Zziajana i mokra wrocilam na przystan majac nadzieje, ze Lukasz czeka tam na mnie grzecznie, a nie szuka mnie z dwoma ciezkimi plecakami na ramionach. Mialam racje - siedzial sobie rozparty wygodnie i rozmawial z Niemka - Petra, jedna z naszych wspoltowarzyszek podrozy. Okazalo sie, ze negocjowali cene pokoju w guesthouse'ie gdzies dalej od centrum z wlascicielem. Postanowilismy sprawdzic jego oferte. Wytargowalismy sie za tuk-tuka i po 10-ciu minutach bylismy na miejscu. Wynegocjowalismy cene 200 baht za pokoj z lazienka (czyli najtaniej, jak widzialam). Odswiezeni nieco ruszylismy rozejrzec sie po tym slynny i tak ponoc lubianym przez turystow miejscu. Duzo knajpek i restauracji, glowna ulica wieczorami zamknieta czesciowo dla ruchu kolowego pelna stoisk z ciuchami, narzutami, bizuteria, etc.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
LaosWybierz obszar który Cię interesuje

LaosChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju