• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Dookoła świata - Laos - część I

justiluk Wyświetlono: 384 razy 2006-05-18 12:35:39
  Ocena:2.77 (96 głosów)


Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola

05.04.2006 r.
Cel do osiagniecia na dzien dzisiejszy: LAOS. Cel zostal osiagniety :)

Rano bez wiekiego stresu pakowanie i sniadanie. I w droge, a wlasciwie na droge. Upal potworny, miasteczko, wiec o stopa trudno, ale w koncu sie udalo! Jedna podwozka, druga, trzecia i jestesmy na granicy! Szybkie zalatwianie formalnosci tajsko-wyjazdowych, cos na zab i wsiadamy w chybotliwa lodke, ktora ma nas przewiezc na druga strone Mekongu, do Laosu. Zegnaj Tajlandio - bylas wspaniala i bedziemy za toba tesknic, ale moze dzieki temu szybciej wrocimy...? Oby!

Wyszlismy z lodki - zadnego szlabanu, ani nic. Po prostu droga w gore. Ale po prawej kantor - trzeba wymienic pieniadze! Okazuje sie, ze kolo kantoru takze biuro imigracyjne. Wypelniamy wnioski, dostajemy pieczatki - jestesmy legalnie w Laosie :) Pieniedzy nie udal sie wymienic - kantor zamkniety. Nic to, idziemy w gore. Nie mozemy zdecydowac, czy jechac od razu do Luang Prabangu, czy rozejrzec sie na spokojnie, wywiedziec wszystkiego i dopiero nastepnego dnia z ranka zaczac przemieszczanie. Wygrywa druga opcja. No wiec szukamy guesthousu.

Ceny wszedzie te same - 200 baht za noc. Po pierwsze, dlaczego w bahtach, po drugie - mialo byc przeciez taniej?! No ale trudno, placimy i wrzucamy bagaze do pokoju. Ladny pokoj - chociaz tyle dobrze :) Idziemy sie prejsc po miasteczku. Nic w nim nie ma specjalnego, ludzie malo sie usmiechaja - nie podoba nam sie. Dochodzimy do przystani zrobic rozpoznanie w cenach wolnych lodek do Luang Prabang. Drogo - 170 000 kip (17 $) za dwa dni plyniecia (+nocleg w Pakbengu, bynajmniej nie wliczony w cene) za osobe. Wychodzimy z przystani, patrzymy - kilka guesthouse'ow. Z ciekawosci pytamy o cene - 100 baht! Glupie naiwne dzieci z nas, nie chcialo sie pojsc kawalek dalej i placi sie za glupote. Wrrr. Zli jestesmy. Nic to, idziemy dalej w poszukiwaniu czynnego kantoru. Znajdujemy bank, ale tez zamkniety. Ludzie w piknikowym nastroju siedzacy z tylu budynku informuja nas, o ktorej bedzie otwarte jutro. Idziemy do watu - trzeba sprawdzic, czy rozni sie czyms o tajskich. Z zewnatrz nie widac specjalnej roznicy, za to wewnatrz... Siedzacy po srodku Budda ma nad glowa mrygajaca aureolka z lampek choinkowych, ktore zdobia rowniez jego najblizsze otoczenie! Wyglada to co najmniej dziwnie, a na pewno nietypowo! Ale jakos mi sie nie wydaje, zeby to byla regula w Laosie...

Jemy nie bardzo tanie Pat Thai (jak na razie mamy wrazenie, ze nic nie jest tansze, wrecz drozsze, a na dodatek wszystko placi sie w bahtach - to jestesmy w tym Laosie, czy nie?!), po czym idziemy sie przejsc po miasteczku pod katem sprawdzenia cen autobusow do Luang Prabang. Ceny niestety wysokie - za lodke zaplacimy niewiele wiecej, a zawsze to dwa dni przygody na Mekongu...
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
LaosWybierz obszar który Cię interesuje

LaosChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju