Podróż dookoła świata
Dookoła świata - Laos - część I



Justiluk2006-05-18 12:35:39
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Jednak realiow sie nie zmieni, dlatego uzbrojeni w pieniezna cegle zeszlismy na przystan. Szybko okazalo sie, ze ustalonej ceny obnizyc sie nie da, zadna inna lodz poza turystyczna nie chce dodatkowych pasazerow, wiec albo musimy zaplacic calosc, albo mozemy sie wypchac i sprobowac innego srodka transportu.
Ech - co bylo robic... Naleznosc zostala zaplacona, bilety nabyte. Problemem okazala sie jednak nasza nadgorliwosc, gdyz na reszte pasazerow, ktorzy naplywali systematycznie na lodz, musielismy w sumie czekac prawie 3h... Co prawda mielismy dzieki temu najlepsze miejsca, ale ta swiadomosc nie poprawila jakos zbytnio naszych humorow. Tuz po 11-ej ostatni turysci wpakowali sie na lodz i ruszylismy... Droga, choc meczaca, byla piekna. Gory, rzeka, skaly, wiry na wodzie, pochowane w lasach male wioski i ludzie w tradycyjnych strojach (lu w ogole bez nich) pracujacy przy rzece: piorace i zmywajace kobiety, mezczyzni na niewielkich drewnianych czolnach zarzucajacy sieci, bawiace sie i kapiace golutkie dzieci... Milo bylo, choc twarde siedzenia i 6h w pozycji siedzacej bylo wyjatkowo meczace. Gdy doplynelismy do Pakbengu wszyscy odetchneli z ulga. Poniewaz nasze bagaze byly i tak na samym dnie, postanowilismy podzielic sie zadaniami: ja pobieglam poszukac taniego noclegu poki cala reszta towarzystwa klebi sie przy bagazach, a Lukasz mial spokojnie poczekac az nasze plecaki zostana wreszcie wydobyte i poczekac z nimi na mnie na przystani. Obejrzalam 5 czy 6 guesthouse'ow, w ktorych zrowno ceny, jak warunki byly dosc podobne i wybralam w koncu pokoik za 120 baht.
Wlasnie, co mnie zdumialo, to ze nie tylko ceny nadal byly nie bardzo niskie (w sumie takie same jak w Tajlandii jak na panujace warunki), a na dodatek wszystkie ceny podawane byly w bahtach! Myslalam, ze w Huay Xai robiono tak ze wzgledu na tajska granice, ale Pakbeng przeciez z Tajlandia nie ma nic wspolnego! Gdy wracalam do Lukasza mijalam tlumy turystow z naszej lodki, nerwowo szukajacych noclegu. A my zostawilismy spokojnie plecaki w pokoju i poszlismy cos zjesc - glod doskwieral nam bowiem potwornie.
Pakbeng nie podoba nam sie zbytnio. Zreszta nie ma tu ni do podobania sie - cale miasteczko to dwie ulice, a wszyscy mieszkancy zyja z tego, co wyloza z kieszeni przyplywajacy tursci. Tak wiec sa tu same guesthouse'y, restauracje i sklepiki, mieszkancy usmiechaja sie tylko i wylacznie gdy wykazesz pozytywne zainteresowanie jakims produktem i generalnie trudno to miejsce lubic...
Gdy wrocilismy do naszego miejsca noclegu zamowilismy jeszcze po kanapce z bagietka na sniadanie (to jest sprawa, ktora mi sie tu wybitnie podoba - kanapki ze swieza bagietka, mniam!) i idziemy zaraz spac - jutro drugi etap podrozy, jeszcze dluzszy niz dzis...
Zobacz zdjęcia:
Laos
Laos - wybierz obszar, który cię interesuje:










































