Podróż Gryków dookoła świata - Kambodża
20.02.2006 - 04.03.2006
Podróż dookoła świata - Kambodża część I


Gryka2006-05-15 22:42:21
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Reap zajela nam 7 godzin. Szosa w fatalnym stanie, a w asfalcie bylo wiecej dziur niz twardej nawierzchni. Zanim sie sciemnilo moglismy troche popatrzec na Kambodze. Ale szczerze mowiac nic ciekawego. Bieda az piszczy, duzo smieci, przed domami wykopane bajorka z brudna woda sluzaca do wszystkiego, zaniedbane pola, plasko. Miejscowosci przez ktore przejezdzalismy przypominaly skrzyzowanie miasteczek chinskich i hinduskich... Generalnie brzydko! Po zmroku jedyne swiatlo bilo od domowych...swieczek i sporadycznie jarzeniowek. Do Siem Reap wjezdzalismy po godz.22. I to byl szok. Nie wiem, nigdy nie bylismy w Ameryce (mam nadzieje, ze
bedziemy!), ale tak wlasnie wyobrazam sobie Las Vegas. Pustynia i nagle raj! I tam bylo dokladnie tak. Po drodze nedza (doslownie i w przenosni) a tu nagle oaza
bogactwa. Super luksusowe hotele, rezydencje, palace, parki, fontanny itd itd, Ciezko o tym wszystkim napisac. Wszedzie kolorowe iluminacje, podswietlane alejki w parkach, limuzyny... Szok! Tak wlasnie wygladaly prawie cale obrzeza miasteczka. Autobus przewiozl nas do centrum i wysadzil przy jednym z nowopowstalych hoteli. Niby w ramach promocji, pokoje mialy byc za 5$. Nie najtaniej, ale bylo juz bardzo pozno i nie mielismy ani sily, ani ochoty szukac czegos innego.
Hotel wygladal bardzo okazale, wrecz luksusowo. Zdecydowalismy, ze zostajemy. Dostalismy ogromny pokoj, dwa potezne lozka z baldachimami, elegancka lazienka, bardzo ladne, stylowe meble, spory taras... Za 5$ nigdy bysmy sie czegos takiego nie spodziewali!:) Z usmiechami na twarzach zjedlismy cos na szybcika i szybko do strasznie wygodnych lozek...:) Spalismy bardzo dobrze i bardzo dlugo! Poszlismy w rejs po miasteczku w poszukiwaniu tanszego noclegu. Spodziewalismy sie, ze w miejscowosci gdzie
jest kilkadziesiat niskobudzetowych hotelikow cos powinnismy znalezc. A jednak nie. Albo ceny w granicach 4-6$, albo warunki tak fatalne, ze szkoda gadac. Zostalismy wiec w naszym hotelu. Nastepnego dnia zaplanowalismy wizyte w Angkor Wat!!!! Dlugo o tym marzylismy, a chyba nawet nie... Wydawalo sie to takie nierealne. Gdzies tam w Kambodzy...:) A jednak! Kolejny dowod na to, ze marzenia spelniaja sie kazdego dnia i trzeba tylko tego mocno chciec!:) W hotelu dogadalismy wynajem rowerow na godz.5.00 rano. Tak, tak! Angkor to spory kompleks, ktory zazwyczaj zwiedza sie przez 3 dni. My mielismy tylko jeden, a to z prostej przyczyny: bilet kosztowal 20$... Tak wiec pelna mobilizacja. Zaopatrzenie zrobione wczesniej (swieze bagietki!!! i gotowane jajka) i wyjazd do Angkor'u! Ale nie tak szybko... Okazalo sie, ze zamowione przez nas rowery maja drobne usterki... brak powietrza w kolach! Bylismy wsciekli. Zrobilismy niezla awanture budzac polowe hotelu. Obsluga wykazala totalny brak zainteresowania tym problemem, co jeszcze bardziej nas wkurzylo.
Pytalismy, czy moga zalatwic jakies zastepcze rowery, gdzie mozna ewentualnie wypozyczyc o tej porze, ale nic. Zero pomocy. To po to wstawalismy tak wczesnie,
zeby sie jeszcze nie wyrobic? Po jakims czasie zaproponowali jednak, ze moga nas za darmo zawiezc motorkiem i powinnismy zdazyc na wschod slonca. Ok. Lepsze to niz nic. Pojechalismy. Kupilismy bilety i wjechalismy na teren. No i zaczelo sie! Przed nami byl Angkor Wat!!!! Bylo jeszcze ciemno, sporo ludzi docieralo do swiatyni w tym samym czasie. Wszyscy czekali na wschod slonca, ktore mialo pojawic sie wlasnie za wiezami Angkor'u.
Moment niesamowity. Ciemna sylwetka budowli na tle wpierw purpurowego, a potem zoltego nieba... Bajka! Zrobilismy fotki i szybko wrocilismy na parking do goscia, ktory nas tam przywiozl. Nie bardzo wiedzielismy co dalej. Moglismy z nim wrocic do miasteczka, zorganizowac jakies rowery i wrocic, ale zajelo by to strasznie duzo czasu. Mielismy obawy, czy uda nam sie caly Angkor zobaczyc.
Zobacz zdjęcia:
Kambodża
Kambodża - wybierz obszar, który cię interesuje:









































