Pobudka o szóstej rano bo dziś jedziemy do Aktaszu, kilkaset kilometrów stąd. Autobus do Górno-Ałtajska jest około 10-tej. Po ciepłym pożegnaniu śmigamy na dworzec.
Ałtaj 2000 [2]
Rc2004-02-27 22:49:52
Wyświetlono razy (ostatnio: )
ona nie mogła wejść, a raczej jej mąż na łóżka piętrowe. Ostatnią deską ratunku byliśmy my. Ni zabardzo nam uśmiechało się rozłącznie nas ale zrobiliśmy tak, że kobieta mogła się u nas przespać a my z Jolą jakoś przeżyjemy jedną noc na jednym.
30 sierpnia
Wstaliśmy trochę połamani, gdyż co jedno łóżko to nie dwa. W nocy często się budziliśmy, bo coś strasznie cmokało. Rano okazało się że zamiast śpiącej kobiety był tam jej mąż, który chyba ma taki zwyczaj, czy też taką przypadłość, że cmoka. Gdy dojechaliśmy do Ufy, zwolniło się dla nich miejsce i mieliśmy dalej cały przedział dla siebie. Cały wolny czas spędzaliśmy na grach, gadaniu, jedzeniu i obserwowaniu zmieniającego się krajobrazu. Bardzo wyczekiwałem dłuższych postoi aby kupić coś dobrego od handlujących babin. Ciepłe i świeżutkie jedzenie to jest przysmak podczas tak długiej podróży.
31 sierpnia
Wczesnym rankiem dojechaliśmy do Saratowa. Mamy tu 8,5 godziny postoju, więc ruszamy na podbój miasta. Po 45 minutach ulicą Moskiewską, dotarliśmy do Wołgi, która jest bardzo dużą rzeką. Wzdłuż brzegu prowadzi bulwar, gdzie jest wiele barów i knajpek. Wypiliśmy kawę, bo tylko na to nas było stać, krucho z finansami pod koniec wyjazdu. Wracając wstąpiliśmy na bazar, który do pięt nie dorastał tym z Bijska lub Nowosybirska. Ryby można było dostać tylko suszone. Kupiliśmy tylko pomidory, do kanapek.
O 13 tej byliśmy już w wagonie, który podłączono do całego, nowego składu. Modliliśmy się tylko o to aby pociąg ruszył i zaczęła działać klima. Gdy tak się stało, odetchnęliśmy z dużą ulgą.
1 września
Około 11-tej byliśmy we Wjaźmie, w której udało się jeszcze kupić pierożki ale już po 5 rubli sztuka. Omijamy Moskwę od dołu. Zbliżamy się ciągle do Polski, którą coraz częściej wspominamy podczas naszych rozmów. Gra w kości umila nam płynący czas. Z 1 szego na 2 giego września przekraczamy granicę w Brześciu. Nie mamy żadnych kłopotów. Jak miło usłyszeć Dzień dobry Państwu od polskiego celnika! Wreszcie Polska! Gdy tylko przyłączono polską lokomotywę, pociąg ruszył z kopyta. Nie ma to jak polski maszynista!
2 września
Około 4 tej rano dojeżdżamy do Warszawy, skąd udamy się do Gdańska. Chcieliśmy coś zjeść, ale drożyzna na dworcu zbiła nas z nóg. Nie dość tego, że wszystko drogie to jeszcze nie można się było tym najeść. Zatęskniłem za tymi babinami w Rosji, dzięki którym można było się tanio najeść.
Zobacz zdjęcia:
Rosja
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:














































