Ałtaj 2000 [1]
rc Wyświetlono: 770 razy 2004-02-27 22:44:15![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.05 (56 głosów) |
Andrzej, mój i Joli kolega, odwiózł nas na dworzec w Poznaniu. Próbowałem jeszcze rozmienić 100 $ na mniejsze nominały ale bezskutecznie. W każdym z kantorów rozkładano tylko ręce...
Podróż koleją z Polski do Nowosybirska
29 lipca
Andrzej, mój i Joli kolega, odwiózł nas na dworzec w Poznaniu. Próbowałem jeszcze rozmienić 100 $ na mniejsze nominały ale bezskutecznie. W każdym z kantorów rozkładano tylko ręce. Zbliżyliśmy się do grupki z plecakami i okazało się że to nasi. Jeszcze brakowało Tomka i Darka, którzy robili ostatnie zakupy. Kupiliśmy trochę gazet i napoje i już trzeba było iść na peron. Pociąg ma stać tylko 3 minuty, więc trzeba było się śpieszyć. Gdy o 19-tej podjechał to nie mogliśmy znaleźć naszego wagonu. Nasz miał numer 267 i znaleźliśmy go dopiero pod koniec składu. Prowadnica jak nas zobaczyła z tymi wielkimi plecakami to zrobiła wielkie oczy i cały czas mówiła aby nie uszkodzić lamp podsufitowych. Ledwo się wtarabaniliśmy do środka to pociąg ruszył jak z kopyta. Było nas 8 osób ale miejscówki w 3 przedziałach. Na szczęście jeden przedział nr 6 był nasz. W przedziale nr 5 był jakiś ciemnowłosy typ. Obsypany złotem że aż kapało. Po chwili rozmowy okazało się, że to Libijczyk. Znał rosyjski ale chciał rozmawiać tylko po niemiecku. Darkowi udało się z nim dogadać aby przeniósł się do następnego przedziału. Niestety nie było drugiego faceta bo poszedł do restauracji. Po godzinie się zjawił i zgodził się przenieść do innego przedziału. Mieliśmy dwa swoje przedziały!
W 6-tym byłem z Jolą, Buksem i Baśką, w 5-tym była Kamila, Agnieszka, Darek i Tomek. Teraz największy kłopot aby się pomieścić w takim przedziale z tobołami. Gdy się spokojnie rozejrzy po przedziale to można znaleźć dużo miejsca. Łóżka dolne się uchylają i można wsadzić tam sporo tobołów ale ...nie plecaki, bo są zbyt długie. Nad drzwiami jest bardzo duża wnęka gdzie wchodzą 3 plecaki i coś jeszcze. Po 15-tu minutach wszystko było na swoim miejscu. Dostaliśmy pościel, ręczniki, worki na śmieci. Prowadnica, tak w ogóle to miała na imię Lena i była chyba najładniejszą z całego pociągu, pytała się jeszcze czy potrzebujemy kubki i sztućce. Wagon jak się okazało nie miał otwieranych okien ale za to miał klimatyzację!
Na granicy, około północy byliśmy w Brześciu, na granicy. Trochę się denerwowałem gdyż pieczątki AB mogą nie wystarczyć i co wtedy? Tomek z Darkiem mieli załatwione papiery z uczelni i z „Przeglądu Leśniczego” że jadą w takim i takim celu. My natomiast nie mieliśmy tak solidnego zabezpieczenia. Tylko mogliśmy liczyć na szczęście. O 1.30 zaczęła się odprawa i nic od nas nie chcieli. Pytali tylko czy służbowo i gdzie jedziemy.
Starsza kobieta, która była parę przedziałów dalej miała niekompletne dokumenty. Nie chcieli jej przepuścić przez granicę. Tłumaczyła się, że jedzie z Berlina i jedzie do rodziny w odwiedziny. Celnicy uparli się jednak aby opuściła pociąg.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















