Andrzej, mój i Joli kolega, odwiózł nas na dworzec w Poznaniu. Próbowałem jeszcze rozmienić 100 $ na mniejsze nominały ale bezskutecznie. W każdym z kantorów rozkładano tylko ręce...
Ałtaj 2000 [1]
Rc2004-02-27 22:44:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
łopatę i zaczął coś kopać w przybrzeżnym lasku. Po chwili pokazał nam niepozorne korzenie jakiejś rośliny. Podobno państwowe gorzelnie mają monopol na wytwarzanie wódki z dodatkiem tej rośliny. Roślina ma podobne właściwości jak korzeń Żeń-Szeń.
Na drugiej przełęczy również niewiele udało się nam zobaczyć, może tylko to że na jednym z drzew widać przybitą blachę do której po prostu strzelają. Widać kilkadziesiąt dziur po kulach. Ot może miejscowa strzelnica?
Powrót był bardzo męczący bo droga bardzo wyboista i w dodatku nudna. Gdy dojechaliśmy na miejsce to byłem bardzo szczęśliwy, że to już koniec.
8 sierpnia
O ósmej mieliśmy jechać autobusem do Bijska ale za mniej więcej te same pieniądze obiecał nas zabrać busem jakiś facet. Umówiliśmy się na 10-tą i spokojnie mogliśmy się pakować. Zbieranie się, tak nam opornie szło, że w końcu ruszyliśmy tuż przed 11-tą. Ledwo się zmieściliśmy do tej Toyoty. Miała o dwa miejsca mniej niż liczyła nasza grupa i do tego plecaki!! Ledwo się zmieściliśmy ale daliśmy radę. Pożegnaliśmy się serdecznie z gospodarzami i ruszyliśmy żwawo drogą.
Ktoś nam opowiadał o tym, że na wzór skalnych głów amerykańskich prezydentów, również i Rosjanie coś takiego zrobili. Wprawdzie zrobiono tylko Lenina ale i tak chcieliśmy to zobaczyć. Musieliśmy jechać o wiele gorszą drogą i to było cholernie męczące, tym bardziej że był straszny upał. Jechaliśmy cały czas wzdłuż rzeki Bija, która płynie znad Jeziora Teleckiego. Kilka lat temu kursowały tędy statki, które pływały aż do samego Bijska.
Gdy zatrzymaliśmy się tam gdzie niby miał być ten skalny, wielki i potężny Lenin to parsknęliśmy śmiechem. Kilka metrów powyżej, na skale była wykuta głowa Lenina. Zupełnie niepozorna i wręcz beznadziejna. Jeżeli kogoś to interesuje to znajduje się to kilka kilometrów za wioską Turociak.
Do Bijska dojechaliśmy umordowani, pomimo tego, że to dopiero 14 –ta. Znów byliśmy u księdza Andrzeja. Przyjechali Niemcy aby zrobić dach. Roboty tyle, że ksiądz nie ma dla nas czasu. Niestety budowy mają to do siebie, że trzeba wszystkiego pilnować. Na obiad robimy ziemniaki z kefirem. Później śmigamy na miasto do banku aby wymienić szmal. Chcemy kupić bilety na pociąg do Nowosybirska. Później możemy ich nie dostać. Niestety nie mamy wszystkich paszportów i baba nam nie chce sprzedać biletów. Niektórzy dzwonią do Polski. Kosztuje to około dolara za minutę. Ledwo coś słychać no ale można się porozumieć. Na przydworcowym targu kupiłem melona, jak się później okazało miał on nazwę „miodnoje torpedo” zapłaciłem około 110 rubli. Ważył cholernie dużo. Gdy wróciliśmy do księdza, była tam już cześć ekipy geologów z Krakowa. Jedna z dziewczyna miała strasznie poranione nogi. Reszta ekipy została w górach. Byli na plato koło Biełuchy! Wyglądali na mocno zmęczonych tą wyprawą.
Melon smakował wybornie. Te co można kupić w Polsce to smakują jak trawa!!!
Gdy zapadł zmrok, zrobiliśmy ognisko ale niestety nie kleiły się rozmowy. Mimo że wokół sami Polacy to nie mogliśmy się jakoś dogadać. Smutne to!
Zobacz zdjęcia:
Rosja
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:














































