• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Gorgany 97'

rc Wyświetlono: 882 razy 2004-02-27 22:25:37
  Ocena:3.05 (37 głosów)


Wsiadamy w ekspres i jedziemy bez przesiadek do Przemyśla. Długa i koszmarna jazda, bo wsiadamy o 11.00 a wysiadamy o 20.45 następnego dnia. Po krótkich poszukiwaniach znaleźliśmy camping i nareszcie mogliśmy się parę godzin przespać.
Gdańsk 31 lipca

Wsiadamy w ekspres i jedziemy bez przesiadek do Przemyśla. Długa i koszmarna jazda, bo wsiadamy o 11.00 a wysiadamy o 20.45 następnego dnia. Po krótkich poszukiwaniach znaleźliśmy camping i nareszcie mogliśmy się parę godzin przespać.

1 sierpnia

Wstajemy o czwartej nad ranem, aby spakować manatki i ruszyć na dworzec autobusowy. O 5.45 mamy podstawiony autobus do Jaremczy. Autobus to stary, ale solidny Autosan. Jedzie z nami 20 osób, które jadą na Czarnohorę jako następny turnus . Po drodze usiłowałem się dowiedzieć coś o Czarnohorze i Gorganach od przewodnika, ale był na tyle leniwy, że nic mi ciekawego nie powiedział. Wjeżdżamy na przejście graniczne w Medyce, po naszej polskiej stronie od razu nas przepuszczają, gorzej z drugą stronę. Musimy wysiąść z autobusu i zabrać voucher ( musi być na nim określony czas pobytu, bez niego nie wpuszczą na Ukrainę ).Wreszcie jedziemy. Rysio rzekł : "...no jesteśmy w Azji..." co wywołało kupę śmiechu wśród nas. Przekraczając granicę ukraińską odnosi się wrażenie, że wjeżdża się do innego świata. Bieda taka, że aż piszczy. Na polach nie widać żadnych upraw. Domy szare i brzydkie, ludzie poubierani w szare i brzydkie ubrania. Samochody stare i brzydkie. Czasem przejedzie jakiś lepszy, zachodni, lecz to są wyjątki. Mamy wrażenie jak gdyby czas zatrzymał się w miejscu dla tego kraju. Polska może rzeczywiście wydawać się Ukraińcom jako raj.
Walutą jest hrywna,którą wymienia się w stosunku do dolara jak 1,8:1. Podróż trwała 8 godzin z małymi przerwami. Gdy dotarliśmy do Jaremczy, zostawiliśmy plecaki u gospodarzy, aby wyskoczyć na chwilę do miasta. Nie mieliśmy mapy - a bez tego ani rusz. Wydawało się nam, że mapę można dostać w księgarni lecz, przeżyliśmy spore rozczarowanie. Lekko nas to podłamało. Na szczęście spotkaliśmy grupę rowerzystów, którzy sprawiali wrażenie, że nie są stąd. Okazało się, że to Polacy, którzy właśnie wracali do Polski. Jeden z nich podarował nam przedwojenną mapę tych terenów. Niestety jak się później okazało zbyt mało dokładną. Zrobiliśmy jeszcze zakupy w sklepie spożywczym. Po wejściu do takiego sklepu, wszystkiego się odechciewa - proszę mi wierzyć. Mięso prawie zielone, jedynie nabiał wygląda w miarę świeżo. Na słodycze można się jeszcze skusić. Dobrze, że byliśmy zapobiegliwi i kupiliśmy wszystko w Polsce !.
Wracając po plecaki stwierdziliśmy z Jolą, że to zupełnie inny świat. Domy brzydkie i zaniedbane, ludzie jacyś przygnębieni. Jedynie niektórzy z ciekawości pytali nas, skąd jesteśmy. Problem w tym, że nie znaliśmy ukraińskiego ani rosyjskiego. Po angielsku to nikt tutaj nie mówi.
Rozbiliśmy się za miastem, które położone jest wśród gór więc nie musieliśmy iść zbyt daleko.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje

UkrainaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju