Wąwóz Samaria na Krecie - najdłuższy górski wąwóz Europy - oficjalnie liczy 18 km długości. Opis wycieczki wąwozem latem 2004 roku. Ta relacja to tylko cząstka witryny Moja Grecja: http://www.kb.neostrada.pl.
Wąwóz Samaria
Krzysztof Brzeziński2006-05-11 21:05:49
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.57 z 5.00. 7 głosów oddanych
się śniegi z najwyższych szczytów. Mijamy kolejne wąskie przejście, zastanawiając się czy to "to" najwęższe w całym wąwozie? Na wszelki wypadek uwieczniamy je na zdjęciu. Ściany wąwozu mienią się różnymi kolorami i pasiastymi wzorami. Aż się nie chce wierzyć, że płynąca przez tysiące lat woda wyżłobiła tak głęboki wąwóz.
Na chwilę opuszczamy koryto rzeki i wędrujemy lasem, po lewej stronie. Na 10. km mijamy ostatni punkt postojowy. Jest już po 16:00 - zatrzymujemy się na ostatni posiłek na szlaku, dość już wygłodzeni. Znów wychodzimy z lasu i wędrujemy dnem, które pomału zaczyna napełniać się wodą. Przyspieszamy kroku - głupio byłoby spóźnić się na statek o 18:00, bo to ostatni. Wreszcie na około 11,5. km docieramy do miejsca, w którym widok zapiera dech. Tym razem nie mamy wątpliwości, to Sideroportes czyli "Stalowe Wrota" - najwęższe miejsce w całym wąwozie. Przesmyk ma na dole nieco ponad 3 metry szerokości, a ściany wznoszą się ponad 300 metrów w górę. Czasu mało, ale zdjęć trzeba zrobić dużo, z różnymi nastawami, aby można było potem wybrać najlepsze. Około 17:00 opuszczamy wrota, a wąwóz szybko rozszerza się w rozległą równinę. Nie ma tu żadnego cienia, ale słońce o tej porze nie jest już tak uciążliwe. Mijamy słupek 12 km, a niedługo potem docieramy do bramy Parku Narodowego. Według mapy i słupków przeszliśmy 13 km, ale jeśli uwzględni się, że początkowo trasa biegła zygzakami, to nasze nogi przeszły znacznie więcej. Strażnik leniwie odrywa drugi odcinek biletu, a my już galopujemy dalej w kierunku portu.
AGIA ROUMELI
Ale czy to na pewno dobra droga? Idziemy wąskim przejściem między płotami działek dawnej osady Agia Roumeli. Wokół beczą kozy i owce. A jednak to dobra ścieżka - po około kilometrze rozszerza się w betonową drogę. Po jakimś czasie w oddali widać już horyzont morski. Do portu Agia Roumeli docieramy za 15 szósta. Widać już prom zbliżający się do przystani. Szybkie zakupy jedzonka w "markecie" i z całą wielojęzyczną rzeszą ładujemy się na prom. To jedyny środek transportu łączący wioskę z resztą wyspy. Oczywiście nie licząc drogi wąwozem, którą właśnie przeszliśmy.
A na promie widzimy ludzi o różnym stopniu zmęczenia: od spokojnie sączących drinka do rozłożonych plackiem na siedzeniach i śpiących. My trzymamy się dzielnie, ale buty już trzeba zdjąć, bo prawie zrosły się ze stopą. Płyniemy po Morzu Libijskim, u południowych wybrzeży Krety. Jest tu zupełnie inna linia brzegowa niż na północy wyspy. Praktycznie brak plaż, tylko skały, stromo opadające do morza. Nieliczne kamieniste zatoczki dostępne są tylko od strony morza. Na parę minut zawijamy do portu Loutro - małej osady z białymi domkami na skalnych półkach. Tu też można dotrzeć tylko statkiem. Po godzinie docieramy do przystani w Hora Sfakia, a dalej jedziemy autokarem do Rethymnonu - znowu serpentynami przez Góry Białe.
Osobiście uważam, że nie ma na Krecie miejsca, które mogłoby się równać Wąwozowi Samaria. Mimo, że mam na koncie sporo wędrówek po Tatrach, ta była naprawdę wyjątkowa. Gorąco polecam przejście tej trasy, najlepiej zorganizowaną wycieczką. Należy tylko pamiętać o solidnej porcji kanapek, butelce wody (można uzupełnić po drodze), może też o nakryciu głowy (nie wszędzie jest cień) i dobrych butach. Mimo zmęczenia, "zakwasów" i kłopotów z chodzeniem przez następne dwa dni warto było się tam wybrać - wrażenia są niepowtarzalne.
Więcej informacji o Krecie i Grecji na mojej stronie:http://www.kb.neostrada.pl
dorota, 2008-04-20 19:20:18
Pozdrawiam
jolla, 2007-09-18 11:53:38
Zobacz zdjęcia:
Grecja
Grecja - wybierz obszar, który cię interesuje:
















































Sebastian, 2008-10-07 07:51:49