Kres wędrowania
wg Wyświetlono: 1392 razy 2004-02-25 19:31:43![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.65 (159 głosów) |
Wędrowanie po świecie wiąże się z odwiecznym instynktem poznawania i przeżywania wielkich przygód. W różnych krajach świata i młodzi i dorośli podejmują się różnych zadań, które często przerastają ich możliwości.
Złe przygotowanie, brak wiedzy,
wyobraźni, a często i brak szczęścia jest przyczyną, że większość takich wypraw kończy się niepowodzeniem. Często nieudana
wyprawa powoduje zniechęcenie, brak wiary we własne siły i rezygnację z podejmowania nowych wyzwań. W trakcie moich wielkich
ekspedycji nie brakowało i dramatycznych przygód, które mogły mieć nawet tragiczny finał. W żadnym jednak przypadku nie
musiałem przerywać wyprawy…
Podróżowanie po świecie i na morzu jak i na lądzie zawsze kryło wiele niebezpieczeństw, tak ze strony nieprzyjaznego
środowiska jak i ludzi. Wobec licznych zagrożeń wielkie podróże wydają się tylko nierealnym snem. A jednak gdy tylko
jesteśmy odpowiednio przygotowani, gdy pokonamy strach przed nieznanym, gdy potrafimy wykorzystać wyniesioną ze szkoły
i z domu wiedzę i doświadczenie, gdy uwierzymy, że w każdej sytuacji dysponujemy odpowiednim arsenałem obronnym,
nawet samotna wyprawa dookoła świata staje się przedsięwzięciem zupełnie realnym.
1. Przed wielu laty szczęśliwym zbiegiem okoliczności jako młody inżynier znalazłem się na pustyni w Iraku. Przybyłem tam
na początku lutego. Po nieprzespanej nocy natychmiast wywieziono mnie do pracy ok. 50 km. za Bagdad. Kilka dni później
do Karbali w pobliżu historycznego Babilonu, gdzie znajdowała się nasza baza. Warto przypomnieć, że Polska wygrała wówczas
przetarg na wykonanie pomiarów podstawowych (triangulacji) na terenie całego kraju. Aby ten cel zrealizować trzeba było na
podstawie zdjęć lotniczych znaleźć odpowiednie punkty odległe o 8 do 25 km., zakopać w tych miejscach określone płyty
betonowe, a następnie dokonać pomiaru boków i kątów. Same czynności inżynierskie nie były trudne, gorzej było dotrzeć
z naszej czasowej bazy (przyczep campingowych lub wiosek) do punktów odległych nieraz o 150-200km i powrócić do niej.
Przecież nie mielimy żadnych map, a dla orientacji służyły odręczne szkice, licznik samochodu, kompas, słońce lub gwiazdy.
Początki były niesłychanie trudne… trzeba było ciągle pokonywać ogromne przestrzenie, burze pyłową i burzę piaszczystą,
ulewy, wysoką i niską temperaturę, głód, pragnienie, samotność… Ale największym wrogiem był zwyczajny ludzki strach,
przyczyna częstych zaginięć i błądzenia po pustyni. Zdarzały się przypadki, że i kilka dni trzeba było szukać zaginionych
na ogromnych niemal bezludnych obszarach.
| Oceń relację |
NikaraguaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


















