Ural Subpolarny - lipiec 2001
ps Wyświetlono: 1146 razy 2004-02-23 12:14:08![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.30 (43 głosów) |
4 lipca 2001- 3 sierpnia 2001
FORMALNOŚCI
Aby wjechać na teren Rosji należy mieć zaproszenie lub pieczątkę AB w paszporcie (myśmy wybrali ten drugi sposób). Można się o nią starać w Wydziale Paszportowym Urzędu Wojewódzkiego na podstawie podania, składanego nie wcześniej niż 10 dni przed planowanym wyjazdem, w którym podaje się cel wyjazdu "służbowego". Płaci się jakąś niewielką opłatę skarbową (coś około 5 zł) i cała sprawa jest załatwiana od ręki bez większych problemów. W naszym przypadku wyjazd służbowy był po prostu wyjazdem klubu turystycznego. Na granicy i tak nikt tego nie sprawdzał. Poza tym do przekroczenia jest tylko jedna granica, polsko - białoruska w Terespolu, gdyż białorusko - rosyjską się po prostu przejeżdża bez żadnej kontroli.
DOJAZD
W Polsce wiadomo jak się jeździ pociągami więc zacznę od przekroczenia granicy. Z Terespola odchodzą pociągi do Brześcia i cała kontrola graniczna odbywa się w pociągu. Na granicy nie było żadnych problemów z wjazdem, nie pytali się nas nawet gdzie jedziemy. Sprawdzili tylko paszporty i po wszystkim. Następnie rozdali deklaracje celne do wypełnienia w trakcie którego był niezły ubaw, bo są one wyłącznie po rosyjsku więc rozszyfrowanie ich zajęło nam trochę czasu.
Okazało się jednak, że je nam zabrali więc tak właściwie to nie wiem czy był jakiś sens ich wypełniania. Nie wracałem przez Brześć także nie wiem do końca czy byłyby jakieś problemy z powrotem. W Brześciu nie ma problemów z kupnem biletów do Moskwy bo odchodzi kilka pociągów na dzień. Podróż do Moskwy nie trwała długo choć jeśli już ktoś kiedyś podróżował ich koleją to wie jaka atmosfera panuje w plackarniach. Pomimo tego, że jechaliśmy nowym wagonem i okna w zasadzie powinny się otwierać to nikt oczywiście ich nie otworzył choć każdy wzdycha i wachluje się czym może a z czoła cieknie pot ciurkiem. Tubylcy wolą kiedy w wagonie panuje atmosfera sauny. Poza tym jako obcokrajowcy mieliśmy przez całą drogę "kibiców". Nasi sąsiedzi bez przerwy się na nas gapili z czego po kilku godzinach mieliśmy już niezłą zabawę. Zasypiasz - gapią się, budzisz się - gapią się. Poza upałem jaki panuje w wagonie komfort jazdy jest o wiele lepszy niż u nas. Zawsze można pójść do samowara po wrzątek za darmo i oczywiście kiedy się chce można sobie strzelić małą drzemkę - takie zalety sypialnego. Trzeba jednak zwracać uwagę na "sanitarnyje zony". Na kilka a nawet kilkadziesiąt kilometrów od stacji prowadniczka każdego wagonu zamyka toalety tak więc swoje potrzeby fizjologiczne należy dopasować do rozpiski na drzwiach toalety. Jeśli chodzi o prowiant na drogę to jadąc do Rosji trzeba się w niego zaopatrzyć już u nas.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



























