Dookoła świata - Tajlandia część IV
justiluk Wyświetlono: 205 razy 2006-04-20 23:25:18![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.12 (68 głosów) |
Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola
06.03.2006 r.
Wyjechalismy dzis z Yao Noi. Nie bylo latwo... Ja jak zwykle przy wyjezdzie - pelen stres. Lukasz - wewnetrzna dyscyplina. Spakowal siebie, troche mnie, oddal motor, zamowil tuk-tuka. A ja, ciagle cos robiac, nie moglam zrobic nic. W koncu jednak udalo sie spakowac nam obojgu, zostawilismy plecaki tam, gdzie do tej pory stal nasz namiocik i poszlismy na kawe do bungalowu Dyrli i Mikolaja. Wypilismy dobra kawe z naszymi nowymi, wyspowymi znajomymi, po czym przyjechal tuk-tuk - nadszedl czas pozegnan. Wszyscy byli bardzo serdeczni i mili, obiecalismy sobie utrzymywac kontakt. W biegu zabralismy plecaki. Lukasz co prawda zgubil but i musial po niego skakac, ale w koncu udalo nam sie zapakowac i ruszylismy na przystan. Co bylo strasznie mile, to ze ludzie, ktorych jakkolwiek poznalismy mieszkajac na wyspie (panie w sklepie, czy barze, etc.), machali nam, usmiechali sie i zegnali, jak gdybysmy byli dobrymi znajomymi. Strasznie mi sie to podobalo. Gdy dotarlismy, oddalismy plecaki "ladowniczym", ktorzy jak zwykle ledwo sobie z nimi poradzili, stekajac i robiac bardzo zabawne miny, gdy je przenosili. Kupilismy sobie sniadanie: tutejsza odmiane pyz z dzemem, czy moze brazowym cukrem - grunt, ze potwornie slodkim nadzieniem. Usadowilismy sie na dziobie i po blogiej godzinnej drzemce doplynelismy na Phuket. Wszyscy pasazerowie naszej lodzi wpakowali sie do czekajacego "autobusu" (taki trzy razy wiekszy tuk-tuk), wiec my tez postanowilismy pojsc w ich slady - musielismy dostac sie do glownej drogi. Nastepny cel naszej podrozy - wyspa Similan. Droga, ale uznawana za jedno z dziesieciu najlepszych miejsc do nurkowania. Wysiedlismy na rondzie, wypilismy cos zimnego w przydroznym barze, zrobilismy zakupy. Ledwo zdazylismy wpakowac do plecakow torby pelne chinskich zupek, a juz dwa samochody chetne aby nas zabrac, zdazyly sie zatrzymac obok nas. Pierwszy kierowca chcial jednak pieniedzy. Odmowilismy grzecznie i szybko zagadalismy drugiego mezczyzne. Ten zabral nas bez problemu. Nie byl pewien, czy z miejsca o ktorym mowilismy na pewno sa lodki na wyspe Similan, zatrzymal sie wiec przy patrolu drogowym, a policjanci wytlumaczyli, gdzie jechac. Uspokojona, ze dobrze jedziem, oparlam sie o ramie Lukasza i zasnelam. Nie wiem, doprawdy, co sie ze mna dzis dzialo, ze ciagle zasypialam!? Obudzil mnie chichot mezczyzn - kierowca zorientowal sie wlasnie, ze zasnelam jak niemowle, a Lukasz towarzyszyl mu w radosci - nie rozumiem, o co im chodzilo :) Po chwili dojechalismy do skrzyzowania: nasz kierowca jechal dalej prosto, my zas skrecalismy w lewo, w strone morza. Gdy wysiadalismy, upewnil sie jeszcze kilkakrotnie, ze na pewno sobie dalej poradzimy i odjechal. My zas ledwo zdazylismy zarzucic plecaki na jedno ramie, gdy za zakretem zatrzymal sie pick-up, a pasazerka samochodu robila nam miejsce na pace.
| Oceń relację |
TajlandiaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















