Dookoła świata - Tajlandia część III
justiluk Wyświetlono: 225 razy 2006-04-20 23:16:38![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.58 (83 głosów) |
Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola
28.02.2006 r.
Wczorajszy wieczor byl bardzo udany. Kupilismy po duzej rybie na pare, ryz i salatke i najedlismy sie tym straszliwie :) Ale bylo pyszne! Gadalismy do 2-iej w nocy...
Tak wiec wstawanie dzisiaj rano nie nalezalo do najlatwiejszych, a musielismy sie sprezyc, bo lodz nie czeka na spoznialskich... Spakowalismy sie szybko, pozegnalismy z naszymi milymi "gospodarzami", kupilismy bilety i wraz z tlumem innych turystow weszlismy na lodz. Do Phuket doplynelismy w 1,5h. Z portu, w ktorym sie znalezlismy, musielismy przedostac sie na inna przystani, z ktorej odplywaly lodzie na wyspe Yao Noi. Jednak okazalo sie, ze wszyscy taksowkarze zrzeszeni sa w jednej organizacji, czy firmie, ustalajacej jednakowe, bardzo wysokie ceny za wszystkie kursy. Po kilkunastu nieudanych probach targowania sie, zalozylismy plecaki na plecy i ruszylismy piechota w strone oddalonego o 2 km centrum miasta, by stamtad zlapac autobus w interesujace nas miejsce. Ledwo zdazylismy wyjsc poza teren przystani, gdy z bramy wyjechal nie oznakowany jako taksowka samochod. Zatrzymal sie kolo nas, a kierowca zaoferowal nam przejazd za cene dwa razy nizsza niz koledzy po fachu. Zdecydowalismy sie od razu. Zatrzymalismy sie jeszcze na chwile w sklepie specjalizujacym sie w produktach z orzeszkow nerkowca i po kilkudziesieciu minutach dojechalismy do interesujacej nas przystani. Lodz wlasnie szykowala sie do odplyniecia, wpakowalismy sie wiec szybko wraz z calym naszym dobytkiem i rozsiedlismy wygodnie na rozgrzanym pokladzie. Dyrla zdazyla tylko jeszcze kupic tzw. "sticky rice", czyli ryz z kokosem, wlozony w kawalek bambusa, zatkany korkiem. Strasznie fajna, smaczna i tania sprawa. Lodz nie byla ani tak duza, ani tak szybka jak te, ktorymi poruszalismy sie do tej pory, takze dotarcie do Yao Noi zajelo nam troche czasu, ale nawet sie z tego cieszylismy - widoki bowiem byly tak piekne, ze wcale nie mielismy ochoty przestac plynac :) Male wysepki, skaly o niesamowitych ksztaltach... A do tego oczywiscie slonce i niebieskie niebo... :) W koncu jednak dotarlismy na miejsce. Wzielismy tuk-tukowa taksowke (kabina kierowcy i dwie laweczki pod plandeka z tylu dla pasazerow) i dojechalismy wglab wyspy. Rozsiedlismy sie na plazy przy drodze, wykapalismy, zjedlismy ananasa. Trzeba bylo jednak znalezc jakies miejsce na nocleg. Lukasz z Mikolajem poszli wiec kawalek plaza, po czym wrocili na skuterze. Szukalismy zreszta nie tylko taniego noclegu, ale tez znajomych Dyrli i Mikolaja, z korymi razem sie wspinali, a ktorzy mieli byc teraz na "naszej" wyspie. Po dlugich dyskusjach, poszukiwaniach i kilku przejazdzkach w rozne rejony wyspy, obaj panowie pojawili sie w koncu juz po zmroku, tu-tukiem i zabrali nas na drugi koniec wyspy. Mikolaj i Dyrla zostali w bungalowie, my zas podeszlismy do restauracji obok i rozstawilismy sie tam namiotem.
| Oceń relację |
TajlandiaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















