Dookoła świata - Tajlandia część I
justiluk Wyświetlono: 456 razy 2006-04-20 22:55:41![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.11 (75 głosów) |
Podróż dookoła świata <br /><br />
http://www.veda.com.pl/dookola
23.02.2006 r.
Pisze juz z Tajlandii - jak ten czas leci... :)
Wczorajszy, ostatni dzien w Pinangu spedzilismy w Georgetown szukajac wodoszczelnego pokrowca na aparat. Ale nie dosc, ze nie byl dostepny od razu, lecz trzeba by go bylo zamawiac i czekac 2 tygodnie, to jeszcze ceny byly tak kosmiczne, ze nie mielismy szans sobie na taka przyjemnosc pozwolic. Kupilismy za to zeszyt na ksiege gosci dla Azahara, wkleilismy zdjecie i wpisalismy sie dziekujac za wszystko.
Gdy wrocilismy do naszego tymczasowego domu, zjedlismy pyszna kolacje i gadalismy do pozna z naszymi gospodarzami: o zwyczajach muzulmanskich, podrozowaniu, ich dzieciach... Polozylismy sie i poszlismy spac.
Umowilismy sie z Azaharem, ze zjemy jeszcze razem lunch, po ktorym on nas podwiezie na most, w dobre do lapania stopa miejsce. Tak tez sie stalo i okolo 13-ej zegnalismy sie juz z zona i corkami Azahara w domu, a potem z nim samym na moscie, gdzie wysiadalismy. Strasznie sympatyczni ludzie, smutno bylo od nich wyjezdzac.
Jednak wyjechalismy, a zadaniem na dzis bylo dojechanie i przekroczenie tajskiej granicy. Z mostu zabrala nas ciezarowka taka jakiej uzywa sie do przeprowadzek. Siedzielismy wiec sobie z tylu i obserwowalismy coraz bardziej oddalajaca sie wyspe Pinang. Wysiedlismy na stacji benzynowej po drugiej stronie mostu, przeszlismy kawalek na autostrade i znow zaczelismy lapac stopa. Wkrotce zatrzymal sie samochod a siedzacy po stronie pasazera mezczyzna chinskiego pochodzenia zaprosil nas do srodka. Prowadzila kobieta - okazalo sie, ze sa rodzenstwem. Zjechalismy z autostrady, poczekalismy chwile az nasi dobroczyncy zalatwia swoje sprawy w jednej z miejscowosci, po czym przesiedlismy - tym razem juz tylko z mezczyzna - do drugiego, mniejszego samochodu i ruszylismy dalej. Tym sposobem dojechalismy do ostatniej wiekszej miejscowosci w Malezji. Kierowca wysadzil nas specjalnie dalej, za bramkami z oplatami za wjazd na autostrade, pozegnalismy go dziekujac serdecznie i znow stanelismy z wyciagnietymi do gory kciukami. Czekalismy chwile, az zatrzymal sie samochod z dwoma mezczyznami w srodku. Wpakowalismy plecaki do bagaznika i ruszylismy. Okazalo sie, ze to szef i pracownik, jadacy na jeden wieczor do Tajlandii zeby sie napic i zabawic. Zostawili nas pod granica (w sumie nie wiemy dlaczego, ale coz) i pojechali dalej. My skorzystalismy z okazji wydania ostatnich ringittow i zjedlismy cos w knajpce obok. Najedzeni ruszylismy do Tajlandii :) Miedzy jedna a druga granica byl wielki sklep bezclowy. Weszlismy wiec do niego i trzeba przyznac, ze to jedno z miejsc, w ktorym warto robic zakupy - roznice w cenach naprawde bardzo duze.
| Oceń relację |
TajlandiaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















