• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Dookoła świata - Nepal - Chitwan

justiluk Wyświetlono: 1069 razy 2006-04-19 00:13:08
  Ocena:2.55 (99 głosów)


Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola

05.12.2005 r.
Jestesmy w Chitwanie!:)
Droga zeszla szybko i sprawnie, wiec dotarlismy na miejsce dosc wczesnie, jeszcze za wczesnego dnia. Na hotel dalismy sie co prawda namowic naciagaczowi, ale jestesmy zadowoleni: warunki dobre a pieniadze nieduze :) Popoludnie zeszlo spokojnie i leniwie. Nic nam sie nie chcialo, wiec tylko pod wieczor poszlismy nad rzeke na zachod slonca. Byl przepiekny: czerwono-pomaranczowo-zolta kula bardzo powoli opuszczala sie nad puszcza widniejaca na drugim brzegu rzeki, az w koncu znikla za nia zupelnie, zostawiajac po sobie tylko kolorowa lune nad dzungla. Siedzielismy i gapilismy sie na ten nieznany las do pozna. Jedyna konstruktywna czynnosc, jakiej udalo nam sie dokonac, to zebranie informacji i roznych cen atrakcji "dzunglowych" (plyniecie canoe, jazda jeepem, przejazdzka na sloniu, piesze wycieczki, etc.). Tak przygotowani stanelismy wieczorem przed naszym gospodarzem, ktory wczesniej obiecal nam zrealizowac dowolny program, ktory sobie wybierzemy po najnizszych cenach. My bylismy juz dosc dobrze przygotowani do pertraktacji, mimo to zdolal nas sklonic do zmiany planow, tak ze za jego namowa zdecydowalismy sie w koncu na dwudniowe piesze "safari" po puszczy, bez powrotu na noc do Saurahy (czyli miejscowosci, w ktorej bylismy zakwaterowani), lecz z noclegiem kolo puszczy, nad rzeka. Zaraz pakujemy sie wiec i idziemy spac, bo jutro rano wczesny wymarsz. Dreszczyk emocji chodzi po plecach...

07.12.2005 r.

Wyruszylismy dosc wczesnie. Dostalismy walowke i poznalismy naszego przewodnika - Rama. Wyglada dosc profesjonalnie - caly ubrany na zielono i wzbudza zaufanie, choc na poczatku byl dosc zamkiety i malomowny. Drugi mezczyzna (obowiazek - z turystami musza byc wszedzie co najniej dwaj przewodnicy), w klapeczkach, nie mowiacy po angielsku, wyglada prawie tak "amatorsko" w dzungli, jak my... Wazne, ze ma chociaz kij...

Wyprawe zaczynamy od godzinnego plyniecia canoe. Musze przyznac, ze swiadomosc, ze ta niewielka lodz zrobiona z jednego kawalka drzewa sprawia, ze patrzy sie na nia z wiekszym podziwem. Wyruszylismy okryci przez geste poranne mgly, unoszace sie wciaz nad rzeka. Glownym celem tego etapu wyprawy bylo wypatrzenie krokodyli. Jak i wkrotce udalo sie - niedaleko plynelo wolno cos, przypominajace w pierwszej chwili kawalek drewna. Przewodnik szepnal "crocodile", a mi przed oczyma stanelo wspomnienie kreskowkowych wizerunkow tych zwierzat, faktycznie odpowiadajace widzianej wlasnie rzeczywistosci. W sumie, w trakcie calej przeprawy canoe widzielismy dwa takowe osobniki (niegrozne dla ludzi, bo tylko rybo- i roslinozerne).
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
NepalWybierz obszar który Cię interesuje

NepalChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju