Dookoła świata - Nepal - Fantastyczna Pokhara część I
justiluk Wyświetlono: 497 razy 2006-04-18 23:52:56![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.79 (75 głosów) |
Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola
29.11.2005 r.
Dawno, dawno nie pisalam = duzo, duzo zaleglosci...
Po powrocie z Langtangu (17-ego listopada), spedzilismy w Katmandu prawie dwa pelne tygodnie... Nie bylo to wcale zamierzone, a jedynym powodem tego az nadto dlugiego pobytu, byla rzecz niezwykle prozaiczna i przykra - moje zapalenie oskrzeli. Tak wiec czas plynal nam odpowiednio: mi na lezeniu w lozku, kaslaniu, umieraniu i czytaniu wielkich dziel polskich pisarzy, a Lukaszowi - kreceniu sie po wciaz tych samych ulicach, siedzeniu w kafejkach internetowych i generalnym nudzeniu sie... Na szczescie wkrotce po nas wrocil z trekkingu Andrzej i przenioslszy sie do naszego hotelu uprzyjemnial nam czas opowiesciami o miejscach, ktore juz na swiecie zobaczyl; a po kilku dniach wrocili rowniez Danusia i Tomek, tak ze cala polska ekipa trzymala sie razem. Wkrotce Andrzej wrocil do Polski, a nam dni plynely powoli i podobnie. Po kilku dniach choroby, nie wiedzac co by tu dalej ze soba zrobic, zdecydowalam sie isc do lekarza. Szczerze powiedziawszy - myslalam, ze bedzie gorzej. A wizyta mila, wszystko po angielsku, lekarstwa dostalam na miejscu, przyjelam do wiadomosci diagnoze i zalecenia i tyle... Z antybiotykiem w garsci znow zaleglam w lozku. Ale zaczelo mi sie poprawiac. Gdy poczulam sie na silach, zeby wyjsc z domu, postanowilismy pojechac na Patan - w tej chwili jedna z dalsych dzielnic Katmandu, kiedys osobne miasto z wlasnym krolem. Idac za rada przewodnika, przeszlismy sie uliczkami dookola Durbar Square, ogladajac male swiatynienki i calkiem duze swiatynie, swiete (i potwornie brudne) zbiorniki z woda, a poza tym przygladajac sie codziennemu zyciu mieszkancow. Przed swiatynia Kumbeswary bylismy swiadkami publicznego mycia: ludzie, z braku lazienek w domach, po prostu myli sie w duzym zbiorniku na srodku ulicy, koedukacyjnie - niesamowite wrazenie! Oczywiscie mezczyzni w spodenkach, a kobiety w swoich kolorowych szatach az do ziemi (co szokujace dla nas, mniejszym tabu sa tu nie bardzo osloniete piersi, niz chocby maly kawalek odslonietej nogi!). Sama swiatynia, a wlasciwie jej najblizssze otoczenie, tez zrobily na nas dziwne wrazenie: na dziedzincu bowiem panoszyly sie... kozy! Chodzily i biegaly dookola (oczywiscie pozostawiajac po sobie wszedzie odchody), zjadaly owoce z ofiarnych talerzy i generalnie niczym sie nie przejmowaly. Najbardziej szokujacy byl ogromny koziol (ktory wygladal jak zmutowany), ktory zjadl w calosci... niezywego golebia!!! Nie moglismy w to uwierzyc do tego stopnia, ze mimo obrzydliwosci widoku, patrzylismy sie na zjawisko az dobieglo konca. Dodatkowo wyprowadzaly nas z rownowagi dzieci, ktore widocznie wracaly ze szkoly (byly jeszcze w mundurkach) i duza grupa atakowaly nas, czepiajac sie rak (i aparatow), proszac nachalnie o pieniadze i zdjecia.
| Oceń relację |
NepalWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















