Dookoła świata - Rosja - część VI
justiluk Wyświetlono: 234 razy 2006-04-11 19:36:42![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.75 (69 głosów) |
Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola
05.09.2005 r.
Tym razem to ja wychodze na wiekszego leniucha, bo siedze sobie spokojnie w lozku i pisze, a Lukasz – biedaczek – poszedl po zakupy J
Jestesmy w Arszanie od dwoch dni. Gdy w sobote (czyli wtedy, kiedy ostatnio pisalam) przyszlismy na dworzec upewnic sie, czy historyczny pociag jezdzi tak, jak nam powiedzieli Niemcy okazalo sie, ze z podrozy nici. Kolej bowiem jezdzi tylko w srody i soboty, a ta sobotnia odjechala 0,5h przed naszym przybyciem... Troche wkurzeni zjedlismy sniadanie (wedzony omul z chlebem) na dworcowej lawce i postanowilismy pojsc do kafejki internetowej, a potem pojechac stopem do Arszanu. Tym razem nasz przewodnik nie wyprowadzil nas w pole i kafejke znalezlismy J Mielismy szczescie, bo bylismy pierwszymi zainteresowani ta usluga (bo to w ogole w jakims sklepie z komorkami) i zajelismy dwa jedyne dzialajace (jak sie potem okazalo) komputery. Siedzielismy 2h, a tak malo udalo nam sie zrobic... L Moze pobylibysmy tam i dluzej, ale ciagle spojrzenia innych czekajacych osob doprowadzaly nas do szalu...
Dalszy punkt programu – stop do Arszanu. Dlugo nikt sie nie zatrzymywal (jak na miasto), az w koncu, po godzince na deszczu zabral nas bardzo mily pan, ktory okazal sie byc policjantem, zreszta. Gdy stalismy przed przejazdem kolejowym zdziwieni, ze przejezdza juz wlasnie 3 pociag, nasz kierowca powiedzial nam (wylaczajac silnik), ze czasem stoi sie tak godzine! – kolejna tutejsza ciekawostka… Nie jechal daleko w nasza strone, ale w Kultuku (miejscowosci po drodze) zostawil nas w miejscu, gdzie – jak powiedzial – szybko cos zlapiemy. Niestety okazalo sie to nie byc wcale takie latwe… Pomijajac obiad w przydroznym barze, stalismy na drodze chyba ze 2h… W koncu podjechal dosc duzy samochod (model taki jak marszrutka, ale nie ona!). Uradowani – szczegolnie, ze jechal do samego Arszanu – wskoczylismy dziarsko do srodka. Prowadzil mlody Buriat, kolo nego siedzial drugi – pewnie brat, albo kolega. Gadali w dziwnym jezyku – podejrzewamy, ze to buriacki (nic a nic nie da sie zrozumiec…!). Po drodze zatrzymali sie w przydroznym barze pozwalajac nam zostac w samochodzie. Zjedli szybko i pojechalismy dalej – jaka piekna droga! Wszedzie dookola zalesione gory, a nad nimi – chmury, i to jakie! Wielkie biale masy, jakby rozsiadly sie na szczytach – niesamowity widok! Strasznie zalowalismy, ze akurat tam nigdzie sie nie zatrzymalismy – bylyby jakies zdjecia, a tak – musicie mi uwierzyc na slowo…! Pomijajac jeszcze jeden przystanek w jakiejs wsi, dosc szybko dojechalismy do Arszanu. Panowie nie byli nami zainteresowani – spytali tylko, skad jestesmy, przez caly czas rozmawiajac i smiejac sie tylko miedzy soba. Po drodze wzielismy na krotko jeszcze jednego faceta, ktory - co nas zaniepokoilo – zaplacil wysiadajac.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















