Dookoła świata - Rosja - część V
justiluk Wyświetlono: 179 razy 2006-04-11 19:30:43![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.92 (71 głosów) |
Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola
02.09.2005 r.
A teraz dojezdzamy do Sludianki, czym? – trans-sybirem…! Lukasz spi, a ja pisze (widac, kto tu pracuje). A tak bardziej od poczatku…
Zebralismy sie wczoraj z plazy dosc pozno i poszlismy sobie w strone bazy nad Bajkalem, dzieki czemu Lukaszek sie jeszcze wykapal (w miejscu z piaszczystym dnem!) w promieniach zachodzacego slonca.
Gdy wrocilismy do naszej turbazy, przy recepcji panowal jakis niezwykly chaos – przyjechala nowa grupa turystow. Nagle, wsrod wielu innych glow ujrzelismy… Martina i Christine! Bardzo sie wszyscy ucieszylismy z tego spotkania (szczegolnie Martin). W dwoch slowach strescilismy nasze przygody z dojazdem na wyspe i sie rozbieglismy. Pozniej spotkalismy sie jeszcze w stolowce – kupili nam i przyniesli swiezy. Umowilismy sie z nimi w sobote w Sludiance na wspolna podroz koleja krugobajkalska (najstarszy, nierestaurowany odcinek, ktory tez mial nalezec do trans-sybiru) i rozstalismy sie (oni jechali nastepnego dnia do Irkucka przed 8 rano; my – troche pozniej…). My skorzystalismy sobie jeszcze z bani, wykorzystujac patent Czechow, ktorzy byli przed nami: po wyjsciu z samego pieca nie splukiwali sie zimna woda, tylko wychodzili na dwor (wygodne lawy i stol przed bania sa, a jakze). A ze niebo bylo wyjatkowo rozgwiezdzone – sprawialo nam to autentyczna przyjemnosc!
A dzisiaj… przy sniadaniu rozmawialismy z pewna Amerykanka (ktora juz dobrze znalismy z widzenia i slyszenia, bo jest wyjatkowo glosna osoba), ktora spedzila 3 tygodnie w Mongolii. Troche nam opowiedziala co zobaczyc (o ile uda nam sie przedluzyc wize…) i ostrzegla przed zlodziejami (ktorzy jej ukradli buty spod namiotu, np.) i agresywnymi psami (ktore jednak moga okazac sie dobrymi opiekunami i ochroniarzami, gdy sie je podkarmi!). Po sniadaniu i dosc szybkim pakowaniu ruszylismy na droge. Nie bylismy do konca przekonani, сzy chcemy jechac do Irkucka, сzy po prostu przemiescic sie wzdluz wyspy i zostac na niej jeszcze jeden dzien – postanowilismy zdac sie na stopa. Jedynym przejezdzajacym samochodem okazal sie byc busik do Irkucka – kierowcy widac bardzo zalezalo na klientach, bo za calosc utargowalismy 200 rubli I 5 USD. A, zapomnialam napisac – w koncu w turbazie, za caly pobyt (nie liczac rowerow i zgrania zdjec) zaplacilismy… 250 rubli! 100 za banie (byla inna recepcjonistka, a za banie pierwszego wieczoru nie placilismy…) i 150 za trzy noce – bomba!:)
Wracajac do podrozy, mielismy nadzieje na szybki przejazd. Niestety, przeliczylismy sie. Pan kierowca, majac tylko czworo pasazerow, zalatwial po drodze swoje sprawy tak dlugo, ze zamiast po 2h, bylismy w Irkucku po 4! Gdy dojechalismy byla juz 18, a my chcielismy jeszcze cos zjesc i pojsc do kafejki internetowej.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















