Dookoła świata - Rosja - część III
justiluk Wyświetlono: 358 razy 2006-04-11 19:14:14![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.86 (7 głosów) |
Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola
22.08.2005 r.
Po wyjsciu z pociagu nie jest wcale tak latwo pisac – brak czasu, miejsca… Ale kiedy mam chwile – pisze.
Opuscilismy pociag! Co prawda bylo to dosc ciezkie przezycie, bo przekonani o duzej ilosci czasu nie spieszylismy sie bardzo z pakowaniem, w zwiazku z czym pod koniec, juz na stacji, wrzucalismy nerwowo pozostale rzeczy jak popadnie do plecaka… Na zewnatrz – nieziemski upal (taka to i Syberia) i przytlaczajacy ciezar plecakow. A sam Irkuck… bardzo mi sie nie podobal. Brzydkie, brudne miasto, w ktorym ludzie – na pierwszy rzut oka przynajmniej – staraja sie nie odchodzic od charakteru miasta… Staralismy sie znalezc jakies miejsce, w ktorym moglibysmy sie zarejestrowac, ale… informacja turystyczna przeniesiona gdzies, nie wiadomo gdzie (a przewodnmik z tego roku…), biuro wizowe zamkniete – niedziela. Niwe wiedzac co robic, ani nie mogac sie dogadac, postanowilismy w koncu jechac do Listvianki z nadzieja, ze tam uda na m sie te nieszczesna rejestracje zalatwic. Znalezlismy dworzec autobusowy (nie bardzo oprzyjemne miejsce), kupilismy bilety do Listvianki (po 35 rubli, a nie, jak w przewodniku – po 60…) i czekalismy… Jakas podpita Rosjanka dzielila sie z nami jej upodobaniami turystycznymi (nie lubi chodzic po gorach)… niedaleko nas zgromadzili sie mlodzi turysci z Niemiec. W koncu, po 1,5h czekania, autobus przyjechal. Trzeba przyznac, ze takiego misz-maszu dawno nie widzialam. Okazalo sie, ze miejsca sa numerowane, na co niewiele osob zwrocilo uwage, zaczelo sie wiec zmienianie miejsc po kilka razy, szukanie miejsc wlasciwych, a wciaz dochodzili nowi pasazerowie, z nowymi numerami miejsc, itd. … Pod koniec, gdy nie bylo juz miejsc siedzacych, a ludzie stali – sila rzeczy – w przejsciu, kolejni spoznialscy przeciskali sie przez stojacych – balagan i scisk o jaki trudno… W takich warunkach (my na szczescie bezproblemowo), po 1,5h drogi dojechalismy do Listvianki. Po wyjsciu zalalo nas slonce i morze ludzi… Jak to w niedziele, zjechali sie tu wszyscy okoliczni mieszkancy. Handlarze i handlarki uwijali sie jak w ukropie, zeby nadazyc z obsluga turystow. Po wyjsciuz autokaru zaczepilo nas dwoje Niemcow mowiacych po angielsku. Pobierznie opowiedzielismy im o naszych planach spedzenia nocy pod namiotem gdzies w poblizu, blisko plazy. Po chwili juz szli z nami – postanowili nam towarzyszyc. Gdy doszlismy na plaze za miasteczkiem – bardzo zatloczona i zasmiecona – postanowilismy sie wreszcie wykapac w oslawionym Bajkale i tu… ZIMNO!!! Wytrzymalismy w wodzie moze 5 minut… (liczac wchodzenie do wody po kamieniach – dlugie i bolesne). Martin i Lukasz zaczeli szukac miejsca na rozbicie namiotow. Jedyne naprawde ladne bylo juz zajete. Pozostalo nam wiec male, pochyle, nieosloniete miejsce na skarpie tuz nad woda – ale wlasciwie, czego wiecej nam trzeba? Gdy liczba ludzi troche sie zmniejszyla, rozbilismy namioty.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















