• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Dookoła świata - Rosja - część II

justiluk Wyświetlono: 209 razy 2006-04-11 19:05:00
  Ocena:2.67 (6 głosów)


Podróż dookoła świata
http://www.veda.com.pl/dookola

18.08.2005 r.
Pierwsza noc w kolei transsyberyjskiej za nami…
Budza mnie otwierane drzwi. Wspollokatorki na poranna toalete? Nie! To cyganka w przedziale! Gdzie moj portfel, paszporty, drugi portfel, aparat…?! Wszystko na miejscu. Cyganka po prostu probuje wcisnac “welnopodobne wyroby”. Niestety smieszna starsza wspollokatorka ze zlamana reka daje sie wciagnac w negocjacje. Cyganka wydaje sie byc bardziej napastliwa niz u nas. Na poczatku stopniowo spuszcza z ceny. Pozniej jednak zaczyna sie obrazac, wychodzi z przedzialu. Znow wchodzi, zaczyna rzucac tymi swoimi rzeczami po przedziale, gestykuluje. Widok zabawny! Cena za welniana serwete spada z 400 rubli na 150. Wspollokatorka jest twarda. Wtedy to cyganka obraza sie na dobre i mamroczac jakies przeklenstwa (mam nadzieje, ze nie na nas), pakuje sie na dobre. Drzwi sie zamykaja. Uff, moge puscic paszporty, portmonetke, portfel, aparat i palmtopa…
I pomyslec, ze ja sie przy tym calym przedstawieniu ani razu nie obudzilam…

Znow postoj i babuszki – ile ich! Jestesmy z Lukaszem w szoku… Ja nie wychodze, bo jestem w pizamie ;), ale Lukasz wybiegl robic zdjecia – to naprawde niezwykly widok…! Ja obserwuje ten kolorowy tlumek przez okno…

No wlasnie wybieglem, no i spotkanie… Spotkanie z poczatku mile, potem coraz mniej, a potem znow sympatyczne. Chcialem kupic piwo u babuszek, ale nie mialem drobnych. Kupil mi to piwo kapitan druzyny desantowej, zupelnie pijany. 20 minut zajelo mi tlumaczenie mu, ze nie ejstem rosyjskim popem, i ze nie jade z misja nad Bajkal… Potem rozmowa, rozmowa… Wkurzal sie, ze mu patrze w oczy, i ze jestem ufny. A, i dlatego, ze “ni chuja nie panimaju” (bardzo przepraszamy za niecenzuralne wyrazenia, ale jak sie okazuje – sa one miedzynarodowe, a cytowac obcokrajowcow czasem trzeba…). Uratowal mnie chlopak z przedzialu obok, ktory znal angielski, bo studiuje na wydziale zwiazanym z elektrowniami atomowymi. Potem bar…

… a w barze ja przezywalam traume… Chorobliwie boje sie obcych pijanych facetow, a jak on jeszcze belkocze, ze jestem piekna, i ze nie powinnismy byc z Lukaszem tacy otwarci i ufni, to moj poziom leku zaczyna niebezpiecznie zblizac sie do poziomu paniki… Tym razem znow uratowal nas jednak chlopak mowiacy po angielsku (pijanych Rosjan bylo juz bowiem trzech…), bo zarzadzil powrot do naszego wagonu…
Z naszym “wybawicielem” kontynuowalismy znajomosc juz w naszym wagonie, a nawet przedziale – “mieszkalismy” kolo siebie J Pisze w czasie przeszlym, bo juz wysiadl – kazal nam do siebie opisac i podarowal pocztowki ze swojego miasta J A z ludzmi z jego przedzialu gralismy w karty – nauczyli nas rosyjskiej gry “duraka” (to chyba duren po polsku).
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje

RosjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju