Podróż dookoła świata - Tajlandia część III
Gryka Wyświetlono: 269 razy 2006-04-08 21:45:24![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.68 (102 głosów) |
Podróż Gryków dookoła świata<br />TAJLANDIA - 10.01.2006 - 28.02.2006
www.grykapodroze.com
Znowu w BKK! Z jednej strony to bardzo glosnie, ruchliwe, zasmrodzone i zatloczone miasto, ale z drugiej cywilizacja na wyciagniecie reki, wszedzie wszystko mozna kupic...:) Nie chcielismy jednak spedzac w BKK wiecej czasu niz to bylo konieczne. Szybko zrobilismy niezbedne zakupy, zebralismy potrzebne informacje, posiedzielismy na internecie. Danka nawet zdazyla pojsc do dentysty, zeby polatal jej nastepnego zeba. Facet nie byl drogi, a dotego przyjemny i wygladal na fachowca, wiec warto bylo porzadek z zebem zrobic.
Po dwoch dniach ruszylismy malymi kroczkami w kierunku polnocy Tajlandii. Do pierwszego przystanku - Ayutthaya - pojechalismy pociagiem. Bilet taniutki (15THB), pociag pod nosem, wiec nie bylo sesnu probowania stopa, tym bardziej, ze wpierw by trzeba bylo wydostac sie z BKK gdzies na peryferia, a to znowu by nie bylo takie proste...
Wyladowalismy wiec wczesnym popoludniem w miescie Ayutthaya. To dawna stolica ktoregos z krolestw tajlandzkich, zachowalo sie tutaj mnostwo pomnikow historii, starych watow, palacow - wiekszosc w stylu "kmerowskim".
Z dworca kolejowego zrobilismy sobie niepotrzebna wycieczke w strasznym upale przez pol miasta. Chcielismy poszukac jakis fajny, tani nocleg w ktoryms z rekomendowanych przez przewodnik guest housach. Niestety nic nie zlalezlismy (albo poelno, albo zbyt drogo) i wrocilismy totalnie zziajani w okolice dworca... Przyjemny GH, z dobra i tania restauracyjka na dole. Zostalismy tam 2 noce. Nastepnego dnia pozyczylismy rowerki i w miasto:) Zrobilismy dosc dluga rundke dookola Ayutthayi. Poszwedalismy sie po wiekszosci interesujacych miejsc. Doswiadczenie nowe i ciekawe, ale jakos nas nie powalilo. Same ruiny starych budowli byly super. Pierwszy raz zetknelismy sie z architektura Kmerow. Wiele z watow bylo w rozsypce, porosniete trawa, zagubione gdzies tam wsrod drzew. Ale byly tez kompleksy dobrze zachowane, czesto odnowione i odrestaurowane. Jednak jakos bez emocji.
Nastepnego dnia ruszylismy dalej. Tym razem do Phitsanulok, bardziej na polnoc, skad chcielismy zrobic sobie jednodniowa wycieczke do Sukhotai. To kolejna dawna stolica, ale miala byc znacznie piekniejsza od Aytthayi. Ok. Czemu nie? Jednak dojazd do Phitsanulok nie byl wcale taki prosty... Z racji sporej juz odleglosci, a w zwiazku z tym sporej ceny biletow w komunikacji publicznej, wymyslelismy genialny plan, ze pojedziemy tam stopem. Dobra! Wczesniej nam sie udalo, to dlaczego nie sprobowac? Rano wymeldowalismy sie z GH, wzielismy tuk-tuka (to takie trojkolowe jezdzitko) i pojechalismy na obrzeze miasta w poblize terminalu autobusowego. Tak sobie kombinowalismy, ze jesli stop nam nie wyjdzie, to zawsze bedziemy mogli wrocic na autobus.... No i sie zaczelo. Wysiedlismy z tuk-tuka przy dworcu. Sprawdzilismy godziny odjazdow w naszym kierunku, potwierdzilismy, ze bilety nie sa najtansze i ruszylismy na obwodnice.
| Oceń relację |
TajlandiaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















