Dzień ósmy – 26.10.1987 – poniedziałek
W śniegach pod Sziszipagmą - dzień ósmy

JK2006-04-08 12:17:07
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Po zapadnięciu mroku układamy się z tyłu w nowym autobusie. Z przodu kilka rzędów zajmują jakieś cudzoziemki. Otępiali i apatyczni nie byliśmy skorzy do zawierania żadnych znajomości ani nawiązywania rozmów. Po ubraniu się jak najcieplej, wsuwamy się do śpiworów. W poprzednim autobusie było tłoczniej, ale i cieplej. Tu mróz jest dojmujący. Mimo kurtek puchowych i śpiworów marzniemy. Sen jest płytki. Ledwo jednak zasnęliśmy, kobiety z przodu autobusu zaczęły hałasować. Albo się głośno modliły, albo płakały i coś krzyczały. Później znów śpiewały jakieś nabożne pieśni, na zmianę z jakimiś przebojami. Krzyków i płaczu było tyle, że uciszałem je, krzycząc, iż chcemy się wyspać. To jednak nie pomagało. Wyglądało na to, że ogarnęła je wszystkie ostra histeria. Na koniec musiałem wyjść ze śpiwora, podejść do przodu autobusu i głośno, po niemiecku je skląć (ten język do tego się dobrze nadaje). Na koniec ucichły. Kiedy jednak ogarnął mnie znów błogi sen, słyszałem jakieś krzyki i walenie w sąsiedni autobus:
– Doktor, doktor!!
– Woła cię Tommy – zwraca się do mnie obudzony Krzysztof.
Pospiesznie wydostaję się ze śpiwora, wybiegam z autobusu i pytam Tybetańczyka o co chodzi?
– Szybko, doktor – mówi do mnie. – Mam dwie toyoty, to was zabierzemy. Ale tylko was, bo mało miejsca. Szybko, szybko!
Zrozumiałem, że Tommy namówił kierowców, aby w nocy, kiedy chińscy bonzowie śpią, ci zrobili „lewy kurs”, za który zobowiązałem się uprzednio zapłacić.
Szybko budzę resztę naszych śpiących. Mówię do nich:
– Teraz rozmawiamy tylko po polsku. Za pięć minut mamy wszyscy być spakowani i odjeżdżamy do granicy. Nikomu ani słowa, bo w przeciwnym razie możemy się nie ewakuować.
Tak się też stało, w ciągu kilku minut odjechaliśmy i opuściliśmy naszą pułapkę.
Kiedy już stłoczeni (ja w bagażowej
...
Zobacz zdjęcia:
Tybet
Tybet - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























