Dzień trzeci – 21.10.1987 – środa
W śniegach pod Sziszipagmą - dzień trzeci

JK2006-04-08 12:03:57
Wyświetlono razy (ostatnio: )
rozmowy nie była bynajmniej budująca.
W ciągu dnia krzątaliśmy się wokół autobusu zajęci sprawami „gospodarskimi”. Z kozich i baranich skór pozostałych po zabitych zwierzętach wykrawaliśmy wkładki do butów. Gdy tylko podeschły, a w tutejszym słońcu dzieje się to bardzo szybko, powkładaliśmy je do butów. Ponadto na każdą nogę naciągnęliśmy plastykowy worek z dokonanych uprzednio zakupów i w ten sposób mogliśmy być pewni, że stąpając nawet po topniejącym śniegu, nie zamoczymy stóp.
Mięso zabitych zwierząt kroimy na cienkie plasterki, aby wyschło na słońcu. Niestety, kiedy rozkładaliśmy je w pobliżu autobusu okazało się, że podkrada nam je jakiś pies. Prawdopodobnie przybiegł do nas z domu dróżnika. Trzeba było znaleźć bezpieczne miejsce. Ustaliliśmy, że będzie to dach autobusu. Pozbierałem niedosuszone kawałki i z folią w ręku powlokłem się do drabinki z tyłu pojazdu. Tu musiałem wspiąć się kilka metrów na dach. Było to bardzo ciężkie przedsięwzięcie. Gdy się tam wreszcie wgramoliłem, przez dobre kilka minut musiałem odpoczywać w zgiętej pozycji z rękoma opartymi na kolanach. Dopiero po tym czasie mogłem zabrać się do układania skrawków mięsa na dachu. Pewnie jeszcze na dobre nie doszedłem do siebie po uprzednim pchaniu autobusu. Uświadomiłem sobie, że będąc w tak marnej kondycji, nie miałbym najmniejszej szansy, aby przejść kilkadziesiąt lub nawet kilkanaście kilometrów po ciągnącym się przed nami płaskowyżu. Wtedy zrozumiałem, ile trudu zadają sobie codziennie Andrzej, Marzanna i Iwona przynosząc dla nas wodę.
Stefan, Krzysztof i Wojtek zeszli dziś kawałek szukając jakichś patyków na opał leżących przy drodze. Ognisko, którego mozolnie doglądała ekipa kucharska z Maćkiem na czele, pożerało stale i nieubłaganie wszelkie zasoby paliwa. Spaliliśmy już chyba wszystkie książki i zbędne papiery, jakie mieliśmy ze sobą. Dzielni
...
Zobacz zdjęcia:
Tybet
Tybet - wybierz obszar, który cię interesuje:












































